Strona:Żywot Św. Franciszka z Assyża.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


to pytanie, wilk podszedł do Świętego, ukląkł i podał mu łapę na znak zgody.
Od tej pory chodził za świętym Franciszkiem, jak piesek i zadowalał się tam, co mu dawali mieszkańcy, nie czyniąc ich dobytkowi krzywdy.
Innym razem, gdy był w okolicy Bevagno i przemawiał do zebranego tłumu i braci, ptaki siedzące na drzewach sprawiały taki hałas, że słychać nie było jego kazania.
Podszedł więc do drzew i tak do nich przemówił:
— Ptaszki, braciszkowie moi bądźcie bardzo wdzięczne Stwórcy za to, że pozwolił wam swobodnie latać i dał wam odzienie ciepłe i zachował wasz rodzaj w arce Noego, żeby ród wasz nie zaginął.
Nie siejecie ani żniecie, a Bóg was żywi i daje wam rzeki i źródła do picia i drzewa wysokie do budowania gniazd. Bądźcie wdzięczni i nie przeszkadzajcie mi swym świergotem przemawiać do ludzi.
Goy to mówił, ptaszki zaczęły otwierać dzioby, wyciągać szyję i skrzydła rozwijać i schylały główki ku ziemi, okazując radość z powodu, iż Święty do nich przemawia.

21