Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


U WYŁOMU.

Dalej!... dalej!...
Wypręż ramię...
Jeszcze krok...
Ha, jak grzmot
Huczy młot...
Patrz już drży
Stary mur,
Już się łamie...
Wyłom!... wyłom!...
Aaa!... życie!...
W przebitych ścian
Zszarpanej ramie
Kęs łąki, łan,
I czarny bór,
I rzeki wstęga,
I góry szczyt,
I w niebo sięga
Pijany wzrok...
Ha... świt...
Życie!...
Życie!... życie!...
Z ponurych grot,
Z dusznych podziemi,
Ze zwątpień mąk,
Z nicości snów,
Do ciebie znów,
Życie!
U twoich wrot
Czarami twemi
Staję olśniony...
Ha!... barwy, blaski,
Wonie, tony,
Do mnie, do mnie, tu!...
Czary!... czary!...
Lasy, łany,
Łąk dywany,
Turnie skalne,
Wichry halne,
Żywe zdroje,
Niebios dzwon,
Zmierzchy, świty,
Czynów war,
Natchnień szczyty,
Białość łon,
Miłosnych drgnień
Płomienny żar,
Wszystkie barwy i szumy,
Wszystkie gędźby i loty,
Wszystkie myśli bezmiary,
Wszystkie uczuć pieszczoty,
I wszystkie piękna tumy —