Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mgła nad morzem.
Wnej P. Mazurkiewiczowej.

Jedna wielka kotara wisi u sklepienia
Niebios i mokrym rąbkiem aż do ziemi sięga.
Cięży, jak bezlitosna fizyczna potęga,
Jak zimna i bezduszna siła przeznaczenia.

Choć słońce dawno zaszło, widok się nie zmienia
I nawet mrok wieczorny z nieba zejść nie może,
Wisi chmurą nad światem w objęciu cierpienia.
W dali szumi zdziwione niewidzialne morze. —

W oknie willi jękliwie migoce światełko
Czerwone, jak przed wiatrem słońce na zachodzie.
Zda się w morzu zwątpienia pociechy kropelką.

Świat się zanurzył cały w rozpylonej wodzie,
I tylko tam na lewo przez szparkę nie wielką
Widać księżyc, co chmury srebrnym rogiem bodzie.

Fr. Mirandolla.