Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Każda róża w bezwładnem chyli się omdleniu..
Kędyś dusza Schumana zabłąkana w cieniu
Beznadziejną swą skargę z głębi sączy łona.

Jakieś dobre i ciche dziecię teraz kona....

W księdze Godzin, o Duszo, zaznacz bieg tej chwili
Dziś po perłę twych Bolów Anioł się pochyli!


VI.

Nieba toń się jeziorem blado złotem stała
Nad doliną tuloną cichem zamyśleniem.
W powietrzu rozszerzonem pustką i milczeniem
Dusza Nocy się wielka i smutna rozlała.

Gdzieniegdzie już pokorne światełka migocą
Parami białe woły powracają z błoni
A starzy z głową wspartą na zczerniałej dłoni
U chat progu się cichą napawają nocą.

I dzwon bije — i tęsknym jest ponad wyrazy
Ten widok, jako proste te dawne obrazy
Gdzie jagnię białorune dobry Chrystus chowa.

Srebrno­‑gwiezdnym się pyłem kir nocy rozśnieża
A tam w górze starego sylwetka pasterza
Nieruchoma się rzeźbi cicha, białogłowa.

Tłomaczyła: Kazimiera Zawistowska.