Strona:Życie dwutygodnik. Rok III (1899) wybór.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PĘKNIĘTY DZWON.

GORZKO I SŁODKO W ZIMIE PODCZAS NOCY CIENIA
SŁUCHAĆ W POBLIŻU OGNIA, CO DYMI I PŁONIE,
JAK SIĘ ZWOLNA PODNOSZĄ DALEKIE WSPOMNIENIA
NA GŁOS DZWONÓW DZWONIĄCYCH PRZEZ ZAMGLONE TONIE.

SZCZĘŚLIWY DZWON, CO MIMO LATA UPŁYNIONE,
ZDROWY I ZAWSZE RZEŚKI SWOJEM SERCEM ZŁOTEM
RELIGIJNE SWE TONY RZUCA NIEZMIENIONE,
JAK STARY, CZUWAJĄCY ŻOŁNIERZ POD NAMIOTEM!

LECZ DUSZA MA ROZBITA, I GDY WŚRÓD ZNUDZENIA
CHCE ZALUDNIĆ SWEM ŚPIEWEM ZIMNE NOCY TCHNIENIA,
STAJE SIĘ GŁOS JEJ SŁABY, PODOBNY RZĘŻENIU

ŻOŁNIERZA, KTÓRY ZRANION LEŻY W ZAPOMNIENIU
NAD BRZEGIEM KRWI JEZIORA, WŚRÓD TRUPÓW GROMADY
I KONA Z WYCIEŃCZENIA NIERUCHOMY, BLADY.

przełożył Stanisław Brzozowski.