Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pierwszy głos z pośród mówców, którzy w czarnej gromadzie czekali swojej kolei, ceremonjał żałobny oddał jak przystało słudze Bożemu. Podpułkownik duszpasterstwa polowego armji, ksiądz prałat Bölkow, nawiązał do słów pisma w księdze Ezechiela:
— Rozpraw dom twój, albowiem umrzesz a żyć nie będziesz!...
Rozpamiętywał długi, pracowity żywot genjalnego uczonego, który roznosił chwałę imienia niemieckiego po wszej ziemi, a choć był kapłanem czystej wiedzy, jego wiekopomne odkrycia wzbogaciły cały naród, dały pracę i dobrobyt setkom tysięcy robotników... Zaprawdę ten nie stracił na marne ani jednego swego dnia i wyzyskał żywot swój cały, albowiem wiedział zawczasu jako chrześcijanin i mędrzec, że i on umrze... Był uczonym, a więc człowiekiem pokój miłującym, ale gdy niecnotliwość wrogów narzuciła nam wojnę, natychmiast poświęcił się jej i cały swój genjusz oddał na usługi obrony ojczyzny. Wojna, okrutna dla narodu, była okrutną i dla niego jako dla człowieka i dla ojca miłującego, zabrała mu jedynego syna, który padł na polu chwały, i jedyną córkę, gdyż ta nie mogła przeboleć i przeżyć straty ukochanego małżonka, dzielnego żołnierza, którego pochłonęło morze. Ale straszliwe ciosy wojny nie odebrały mu odwagi w walce o zwycięstwo, nie osłabiły jego sił twórczych.
— Odchodzi od nas mąż znakomity przez za-