Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Będę przy tobie przez cały czas dopóki się nie przedostaniesz, od jutra zasiadam do pracy, będę spisywał twoje koleje, dzień po dniu, potem kiedyś porównamy twoją rzeczywistość z moją fikcją. Byłoby nadzwyczaj ciekawe, gdyby się te dwie powieści zgodziły ze sobą, co uważam za zupełnie możliwe. Zresztą, na miły Bóg, czyżby cudowny traf, który nas ze sobą zetknął, nie był objawem przeznaczenia? Wierzę głęboko, że wyjdziesz cało, inaczej wszystko to nie miałoby sensu... No, jazda... Dowidzenia, Claude... Pisz zaraz jak tylko... W odpowiedniej redakcji, ale tak, żebym przecie coś z tego zrozumiał... List każ wrzucić w Szwajcarji czy w Hiszpanji, czy w innych z niewielu krajów neutralnych, które jeszcze zostały nam Niemcom na mapie świata... Jazda, jazda! Zawsze cię będę kochał i wspominał...

Pogrzeb wielkiego uczonego odbywał się z niezmierną pompą oficjalną przy udziale tłumów, jakich nigdy jeszcze me widziały Ludwigshafen-Mannheim. Obok ośmiu tysięcy robotników i robotnic, których zakłady „Badische“ wysłały w ordynku czwórkami, oba miasta wyległy na ulice i szły w olbrzymim pochodzie, odprowadzając na miejsce wiecznego spoczynku swojego wielkiego ziomka, chlubę i sławę badeńskiej Nadrenji. Tytułem rzadkiego wyjątku na specjalny rozkaz cesarza grzebano go z honorami wojskowemi, przepisanemi dla generała brygady. Grzmiały mu trąby, defilował na jego cześć bataljon piechoty ze sztandarem, przeszło sto