Strona:Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele katolickim używane (Mioduszewski).djvu/0119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Będąc przestraszony tak dziwnym widokiem,
Że się Bóg swojej śmierci lęka!
W Ogrójcu gdy widzę na modlitwie okiem
Dla mnie mizernego człowieka:
Ma umrzeć Stwórca ziemi, nieba,
Czegóż nam spodziewać się trzeba
Którzy nie jak Bogu,
Przy swym złym nałogu,
Czynim wielkie zniewagi.

Postępując dalej myślą w tej podróży,
Widząc, że już Boga imają;
Pragnienie mnie bierze, abym patrzał dłużej,
Co za przyczynę tego mają:
Nie widzę, tylko dobroć Pana;
Ta rana jemu jest zadana,
Którą dla zbawienia,
Ludzkiego plemienia,
Poniósł, bym był zbawiony.

Stawia się już Pan nasz wysadzonym sobie,
Którzy go mają dekretować;
Okazuje im się w najlichszej osobie,
Chcąc całemu światu pokazać:
Żem ja Bóg, mógłbym czynić siła,
Ale mnie, miłość zwyciężyła,
Która dla każdego,
Chociaż najgorszego,
Przy skrusze dać się rada.

Idąc za tym torem, którym Boga włócząc,
Złość żydowska drogę toruje;
Od zaczętej męki nic mu nie folgując,
Owszem więcej męczarń gotuje: