Strona:Śpiżarnia i zapasy zimowe.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


daż, dobrze jest posiłkować się aparatem Weck’a (obacz wyżej konserwy). Woda w kotle, już uprzednio podgrzana na 30—35 stopni Cels., winna zupełnie pokrywać butelki. Po wstawieniu butelek, temperaturę wody trzeba podnieść możliwie szybko do 60—65° Cels., co jest nader ważne, gdyż inaczej może rozpocząć się fermentacya soku w butelkach, a z nią wywiązywanie się kwasu węglowego, cisnącego na korki i powodującego niekiedy ich wysadzenie. Temperatura wody nie powinna też przekraczać wskazanych granic, w przeciwnym bowiem razie sok przyjmie nieprzyjemny smak od zbytniego nagrzania. W temperaturze 60 — 65° Cels. pozostawia się butelki przez pół godziny, co wystarcza do wyjałowienia soku. Po tym czasie można butelki zaraz wyjąć i, strzegąc od przeciągu, ustawić na podkładzie z sukna. Kocioł, po ostudzeniu w nim wody znów do 35° Cels., posłuży do sterylizowania nowej partyi butelek. Gdy butelki zupełnie już ostygną, usuwa się z korków drut lub szpagat, wystające nieraz korki obcina się równo, a łebki ich zanurza się w roztopionej parafinie lub laku, poczem soki przenosi się do suchej piwnicy.
Tu po pewnym czasie utworzy się na dnie butelek osad z różnych części zanieczyszczających, a nad nim ustoi się klarowny płyn, który trzeba oddzielić od osadu — co nie wymaga jednak pośpiechu i często uskutecznia się dopiero zimą. W tym celu butelki otwiera się ostrożnie, aby nie zmącić osadu; ciecz czystą zlewa się na miskę, a męty wyrzuca się w worek z flaneli lub filcu. Przy większych