Starościna Bełzka/XI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Starościna Bełzka
Data wydania 1879
Drukarz Józef Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XI.

W okolicy Krystynopola, w majętności Susznie, na starym drewnianym zameczku, mieszkali państwo Jakóbowstwo Komorowscy, starostwo nowosielscy. Jakób Komorowski (póżniéj kasztelan santocki) i Anna z Werbny Pawłowska, żona jego, byli szlachtą starą, dobrego rodu, ale niemajętną i liczną obciążoną rodziną.
Familia to była znakomita niegdyś i arystokratyczna, dziś podupadła.
Herb Korczak, do którego należeli Komorowscy, zdaje się być cudzoziemskiego, może węgierskiego pochodzenia, jawi się jednak w Polsce w XII wieku. Komorowscy w Węgrzech i w Polsce zarówno na dobre imię krwią wylaną zarabiali: w Węgrzech z Władysławem królem wsławił się Mikołaj i tam mu nadany został tytuł hrabi na Orawie i Liptowie, którego Komorowscy od XV używali wieku.
W r. 1474, Piotrowi Komorowskiemu siedm przezeń posiadanych zamków w Węgrzech: Rosenberg, Hradek, Sobieniacz, Starygrad, Gród Św. Michała, Orawę i Liptów, odebrał Matyasz król węgierski, poczém zubożony Piotr musiał do Polski się przenieść. Król Kazimierz, powiada Niesiecki, puścił mu trzy zamki na pograniczu Węgier: Berwald, Seflory i Żywiec, późniéj zamienione na Krystynostaw; Żywiec jednak w imieniu Komorowskich długo późniéj zostawał.
Potomkowie tych Komorowskich liczyli się i związkami i znaczeniem do najznakomitszych rodzin w Polsce; spokrewnieni z Tarnowskimi, Myszkowskimi, Lanckorońskimi, należeli do koła ówczesnéj arystokracyi. Wszyscy prawie zajmowali krzesła znaczniejsze w senacie. Kasztelania oświecimska ciągle niemal zostawała w ich rodzie; mieszkając na pograniczu od Węgier, stali niejako na straży z téj strony. Odznaczających się mężów nie liczyła wprawdzie rodzina, ale ludzi użytecznych i skromnych, którzy obowiązkom obywatela czynili zadość, posłując na sejmy, sprawując funkcye deputatów na trybunały i t. p. Z czasem jednak nie mogąc się wyżéj dźwignąć, rodzina ta powoli jakoś ubożała i podupadała, kolligacye jéj nie pomnażały majętności, a coraz też były skromniejsze; dawną świetność zastępowała mierność i cichy żywot wiejskiego szlachcica. Już w XVIII w. dawni hrabiowie na Orawie i Liptowie zeszli byli na średniéj fortuny pospolitą szlachtę, choć ród ich bezsprzecznie do starych i pańskich należał, ale w Rzeczypospolitéj mało zważano na prozapie i genealogie, skoro ich nie podnosiła potęga związków familijnych i możność.
Michał, łowczy tylko buski, dziedzic na Susznie i Niestanicach, za młodu żołnierz, późniéj osiadł w domu i ożenił się z Barbarą Łopacką podstolanką ciechanowską, z któréj miał syna Jakóba, jak się zdaje tego właśnie, którego tu jako starostę nowosielskiego i sędziego buskiego poznać mamy.
Największym luminarzem rodziny w ostatnich czasach, był w r. 1759 zmarły, prymas arcybiskup gnieźnieński, Adam Komorowski, stryj Jakóba, jak go Krasicki zowie, dobry administrator i gospodarz, syn kraju użyteczny, który najwyższą w kościele polskim zająwszy godność, znowu rodzinę swą podniósł wyżéj i świetne jéj czasy przypomniał.
Jak widzimy z tego, rodzina hrabiów na Orawie i Liptowie Korczaków Komorowskich, wiele co do pańskiego pochodzenia, dostojności i starożytności wcale nie ustępowała Potockim, ale była uboga, podupadła, a jeden niedawno zmarły prymas nie mógł w niéj zastąpić hetmańskich buław, których tyle piastowali Pilawitowie. Co gorsza, gdy Potoccy władali niemal krajem, gdyż dobra ich rozległością wyrównywały niejednemu państwu środkowéj Europy, — Komorowscy mieli tylko parę wiosek dziedzicznych w Rusi, Suszno z zameczkiem i Niestanicę, jakieś dobra w Wielkiéj Polsce, po żonie Pawłowskiéj wzięte, a z łaski królewskiéj starostwo nowosieleckie i podlisieckie. Nie wiem czy dobra wielkopolskie z kilku wiosek złożone znaczną stanowiły majętność, ale przy ogromie fortuny Potockich, licho to jakoś wyglądało. Nie mogli się oni wcale mimo starego i pięknego imienia, położeniem towarzyskiém mierzyć z Pilawitami, choć szlachectwem byli im równi i wcale od nich niegorsi.
Jakób nasz, syn Michała Komorowskiego, łowczego buskiego, dziedzica na Suszni i Niestanicach, o którym Niesiecki wzmiankuje, „że był człowiekiem godnym i z młodszych lat rycersko traktował, dawszy niemałe dowody mężnego serca w różnych okazyach,“ urodził się z Barbary Łopackiéj, podstolanki ciechanowskiéj, herbu Lubicz. Za czasów Niesieckiego w szkołach jeszcze zostawał.
Zdaje się, że późniejszym jego losem zajął się stryj prymas, i jego protekcyi, a potém ożenieniu i kolligacyom pozyskanym przez nie, winien był Jakób łaski królewskie, które nań spływały. W r. 1759, d. 29 sierpnia (Sigillaty 28 — 224), mianowano go łowczym lubaczewskim. Już z tym tytułem przebywać musiał w W. Polsce przy stryju prymasie, który mu dopomógł do bogatego dosyć ożenienia z Antoniną Pawłowską, jedyną dziedziczką dóbr Wymyślonki, Werbny, Zębówki i t. d. Stać się to musiało wspólnemi zabiegi prymasa i wpływem stryja rodzonego panny, księdza Józefa z Werbna Pawłowskiego biskupa niocheńskiego, archidyakona pszczańskiego, officyała generalnego poznańskiego.
W r. 1752 spisana intercyza przedślubna, ciekawy zkadinąd pomnik, da nam lepiéj poznać stan przyszłych rodziców Gertrudy, a przywieść ją témbardziéj tu należy, gdyż wyraźnie służyła za wzór do intercyzy Stanisława Szczęsnego...
(Obligat 62-437).
„Między WW. Ichmościami pany Michałem Pawłowskim, niegdy JWJMPana Adama Pawłowskiego, kasztelana biechowskiego z niegdy Jej Mością panią Franciszką z Trąbczyńskich małżonką spłodzonym synem, i Jej Mością panną Maryanną z Gozdzkich kasztelanicami biechowskimi, małżonkami z jednéj, a WJMć panem Jakóbem Komorowskim, łowczym lubaczewskim, generałem adjutantem polnéj buławy WJMć pana Michała Komorowskiego łowczego buskiego, a niegdy Jej-Mością panią Barbarą z Łopackich spłodzonym synem, z drugiéj strony, stanął prawny kontrakt intercyzy i w niczém nieodmienne postanowienie w niżéj opisany sposób:
„Iż WJMPan Jakób Komorowski, mając w pierwszéj konsyderacyi szacunek starożytnych i dystyngowanych w ojczyźnie familij, których zbawienne czyny nietylko zaszczyt i nieśmiertelną sławę w całéj merentur Rzeczypospolitéj, ale też przez konjunkcyę drogiéj krwi swojéj wspaniałe w Europie czynią ozdoby (!), zapatrując się oraz na wielkie przymioty Jej-Mości panny Antoniny Pawłowskiéj, tychże WW. Ich Mość kasztelanów biechowskich córy, że w pierwiastkach kwitnącego dopiero młodego wieku swego przez wrodzoną modestyę i doskonałe akcye, speciosa virtutum decora, niepłonną dalszego wieku jéj przyszłych szczęśliwości ominuje nadzieję, chęcią i umysłem téjże JMości panny Antoniny Pawłowskiéj skłonione niesie serce, o dożywotnią téjże JMć panny Pawłowskiéj za interpozycyą JO. księcia JMci Adama na Orawie i Liptowie Komorowskiego, arcybiskupa gnieźnieńskiego, prymasa Korony Polskiéj i W. Ks. Litewskiego, listownie tak do W. kasztelanica ojca, jako też JW. Józefa z Werbna Pawłowskiego, biskupa niocheńskiego, archidyakona pszczańskiego, officyała generalnego poznańskiego, stryja rodzonego, nadgłoszoną, tudzież za wielkich i godnych J. W. W. przyjaciół instancyą konkurując i starając się przyjaźń: wzajemnie JMć państwo kasztelanicowie biechowscy znają dobrze godność i dystyngowanéj krwie domu JJ. Oświeconych Komorowskich nieśmiertelną estymacyę nomenque beatum, że przy znakomitéj w ojczyźnie a seculis reputacyi postronnych europejskich, a blizko krwią skolligaconych familij, tak drogi dla siebie mają zaszczyt; tedy IMć pan kasztelanic biechowski ojciec córkę swoją, JW. JMć ksiądz biskup niocheński stryj, synowicę in sociam vitae et thori conjugalis Wielmożnemu JMci panu łowczemu lubaczewskiemu deklarują et in hanc finem, diem benedictionis matrimonii wyznaczenia i o woli i dyspozycyi WJMości pani Maryanny z Grodzkich Pawłowskiéj, kasztelanicowéj biechowskiéj matki JMci panny Antoniny Pawłowskiéj pod Warszawą w dobrach swoich z tąż córką swoją rezydującéj i tu przytomnéj, oddają i referują.
„A lubo WJMć pan generał adjutant amicam non thesaurum quaerit, drogim tylko szacunkiem wielkiéj krwi i miłéj osoby JMć panny Antoniny Pawłowskiéj kontentuje się, jednakże WJMć pan Michał Pawłowski, kasztelanic biechowski, ojciec, téjże córce swojéj unicae naturali succestrici, pro interim de bonis paternis summę dwóch kroć sto tysięcy (200,000) coram actis Castrensibus Posnaniensibus die hodierna, zapisuje, od któréj to summy dwóch kroć sto tysięcy procentem pieniężnym ze wsiów Niemieckich Wymyślonki, Werbna Zębówka nazwanych, ad classem tegoż WJMć pana kasztelanica divisione fraterna aplikowanych, sine ullo additamendo takim, jaki ad praesens importabant corocznie, idque prarcise na dzień świętego Marcina biskupa, inchoando w przyszłym da Bóg roku 1753 Wgo łowczego lubaczewskiego kontentować deklaruje. Że zaś WJMć pan Komorowski unicam haeredissam bonorum paternorum notabilis substantiae actualiter existenitis, jako też successionum in futurum desolvendarum succestricem bierze i ad reformandum ex ratione immobilis substantiae non obligatur, więc in recompensam tam amplae substantiae summę 100,000 złp., itidem futurae consorti suae et ejus succcssoribus de lumbis sui recognoscentis procedentibus, na dobrach swoich zapisać tenebitur i tenże zapis ante inita vola conjugalia ad propria acta terrae Bustensis per oblatum podać przyrzeka; tudzież tę summę przez siebie zapisaną w dalszym czasie w województwo tutejsze poznańskie wnieść obowiązuje się. Wielmożnéj zaś JMć pani kasztelanicowéj, matce JMć panny Antoniny Pawłowskiéj a małżonce swojéj, WJMć pan kasztelanic biechowski do uczynienia favore córki swojéj jakowéj tranzakcyi de bonis maternis in aasistentia omicorum facultatem praebet. Deklaruje zatém tenże WJMć pan łowczy, że królewszczyzn, starostw, jakie ex gratia distributiva J. K. Mości mieć może, jura commucativa na Wą Jejmość małżonkę swoją przyszłą otrzymać i onę ad participationem tych starostw i królewszczyzn przypuścić. To zaś ostrzega WJMć pan kasztelanic ojciec, aby w czasie przyszłym przerzeczony WJMć pan łowczy, Jejmości przyszłéj małżonki swojéj do żadnych zapisów szkodliwych, któreby saperent laesionem nie przywodził, prócz dożywocia zobopólnego. A jeżeliby jakie subsequi miały, nullitatis vitio subesse powinny. Który to kontrakt i w nim wszystkie opisane kondycye tam in toto, quam in quacis minima parte strony wstrzymać i ziścić sub vadio summis supraescriptis correspondente przyrzekają, forum in ensu contravenionis ubiquinarium w województwach wielkopolskich naznaczając, podpisami rąk własnych i przyjaciół, przy położeniu herbowych pieczęci stwierdzają, onże księgami grodzkiemi poznańskiemi roborują. Działo się w Poznaniu d. 23 listopada 1752 r. Ksiądz Józef z Werbna Pawłowski biskup niocheński manu propria. (Locum sigilli gentilitii rubra expressi). — Michał z Werbna Pawłowski (L. s. g. c. r. ex.). — Jakób Komorowski, łowczy lubaczewski, generał adjutant manu propria (L. s. g. c. r. e.) — Franciszek Nakwaski podkomorzy ziemi wyszogrodzkiéj, przyjaciel przytomny m. p. (L. s. g. c. r. e.) — Ksiądz Wierusz Walkowski, przytomny przyjaciel m. p. (L. s. g. c. r. e.).“
Snadż silnie popierany przez prymasa najprzód, potém przez Gozdzkich, — bo matka żony jego była, jak się zdaje, siostrą rodzoną Stanisława Bernarda Gozdzkiego, najprzód kuchmistrza koronnego, późniéj wojewody podlaskiego, który miał wpływy i stosunki u dworu, gdzie, jak i u Czartoryskich dobrze był położony — protegowany przez Młodziejowskiego, Jakób Komorowski, dostawszy owo łowiectwo lubaczewskie i tytuł generał-adjutanta polnéj buławy, miał sobie nadane w roku 1763 stolnikowstwo horodelskie po Michale Komorowskim, w r. 1765 sęstwo ziemskie buskie, w tymże roku konsens na ustąpienie wsi Podlisek, Stroniatyna i Obyder, a póżniéj Nowegosioła i Kuszelowa, z prawem kommunikacyjném dla żony, daléj sęstwo pograniczne kijowskie w r. 1770...
Chociaż przez swe stosunki z Godzkimi i Młodziejowskim, Komorowski liczy się do przeciwnego Potockim stronnictwa, nie tamowało to sąsiedzkiéj zażyłości jego z Potockimi, gdy i kolligacya jakaś między temi dwoma domami dawniéj już egzystowała. Komorowscy jeździli do Krystynopola, a województwo oboje mile ich u siebie przyjmowali. Rodzina Komorowskich była już dość liczna naówczas, jak się z genealogii okazuje; sędzia buski z Antoniną Brygidą Pawłowską miał oprócz córki Gertrudy, Antoninę, Kordulę i Józefę, a z tych jedna już była zamężna za starostą rahodowieckim; oprócz tego czterech synów: Franciszka (Antoniego), Józefa, przyjaciela późniéj i towarzysza podróży za granicę Stanisława Potockiego (niedawno zmarłego), Antoniego i Augustyna (żonatego z Poletyłówną), których potomkowie do dziś dnia żyją w Galicyi. Córki, oprócz Gertrudy, powychodziły późniéj za mąż: Antonina za hr. Ilińskiego, Kordula za Teodora Potockiego, Józefa za Rostworowskiego.
Panny Komorowskie, szczególniéj Gertruda, wszystkie były piękne, a że Krystynopol niebardzo przez sąsiadów odwiedzany, często smutną stał pustką, każdego gościa, témbardziéj wesołą młodzież i dziewczęta, mogące być przyzwoitém towarzystwem dla panien Potockich, widziano mile...
Nikomu jednak pewnie z owego Pilawitów domu, który się tak wysoko mieścił na polskim zodyaku, wedle wyrażenia panegirystów ówczesnych — nie przyszło nawet na myśl, nie postało w głowie, by się te sąsiedzkie stosunki z Susznem kiedykolwiek ścieśnić miały i do jakiegoś połączenia otworzyć drogę. Potoccy byli możniejsi, i najmniéj sto razy bogatsi od Komorowskich, a jedynak dynasta marzyć miał prawo najmniéj o udzielnéj księżniczce.
Zresztą miał już ojciec Stanisława, pan wojewoda kijowski, pewne projekta na syna. Najściślejsza przyjaźń łączyła go z Mniszchem marszałkiem koronnym, dziedzicem Dukli, i rodzice od dawna osnuli poswatać z jedynaczką jego córką Józefą. Nowe jednak położenie Mniszcha, który się od dworu usunął, i lekki cień opozycyi miał na sobie, zmniejszenie jego znaczenia, odstręczało może wojewodę od związku z drugiéj strony pożądanego dla majętności i stosunków. Powiadano, że Franciszek Salezy marzył niekiedy o poswataniu Stanisława starosty bełzkiego, z jakąś udzielną księżniczką Rzeszy Niemieckiéj.
Tak stały rzeczy w Krystynopolu, gdzie się starzy państwo nudzili trochę osamotnieni, niepokoili konfederacyą, a młody następca ich zżymał się w więzach, które potargać pragnął, gdy niespodziany wypadek zamącił pokój, jaki tu jeszcze panował, i krwawe, straszne, brzemienne śmiercią i burzą poprowadził za sobą następstwa.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.