Spracowany dnia jednego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Spracowany dnia jednego
Pochodzenie Kantyczki. Kolędy i pastorałki w czasie Świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane z dodatkiem pieśni przygodnych w ciągu roku używanych
Redaktor Karol Miarka
Data wydania 1904
Wydawnictwo Karol Miarka
Miejsce wyd. Mikołów — Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały dział I
Pobierz jako: Pobierz Cały dział I jako ePub Pobierz Cały dział I jako PDF Pobierz Cały dział I jako MOBI
Indeks stron
KOLĘDA  153.

Spracowany dnia jednego, dorwałem snu smacznego; * Śni mi się, jakby niebo gorzało; * Porwę się, aż ducha we mnie mało.

Jużem z trwogi umarł prawie; czy mi się śni czy na jawie, * Biję się z myślami, wołać nie mogę, * Patrzając na taką straszliwą trwogę.

Gdy sobie przecieram oczy, aż do mnie Banek przyskoczy. * Strachem tknięty, padł na drugą stronę, * Ujrzawszy okrutnie zorzystą łunę.

Ja z prędka pojrzę na niego, już na poły umarłego; * Dobywszy już prawie ostatniej siły, * Mówię mu: nie bój się Banachu miły.

Banach trochę ochłonąwszy, i pomału odkrząknąwszy, * Prosi mnie: poratuj konającego; * Ażem ci żentyce wylał na niego.

I tak otrzeźwiony Banach, mnie też nieco opuścił strach; * Krzykliśmy co gardła: witajcie bratkowie, * Bo pono skończy się dziś nasze zdrowie.

Aż najprzód Werdak usłyszał, bo jeszcze nie bardzo dyszał; * Powiada: czemu to głupcy krzyczycie? * Nie mogąc spać sami, innych budzicie.

Patrz Werdaku, co się dzieje; pono świat wszystek goreje; * My nędzne pastuchy i z dobytkami * Ginąć dziś musimy i z bydlątkami.

Werdak pojrzy, ali łuna, krzyknie mocno na Szymona: * Wstaj Szymon, wstań Wachu, wszyscy wstawajcie; * A jeśli możecie, stąd uciekajcie.

Porywa się Banek, ale się nie zląkł przecie wcale; * Pogląda na łunę i rozkazuje: * Obudźcie Bartosa, on pomiarkuje,

Co to znaczą te jasności; jeśli za nasze złości * Bóg ogniem siarczystym karać nas będzie; * To darmo uciekać, bo znajdzie wszędzie.

Zawołają na Bartosa, on tabakę pcha do nosa, * A pilnie uważa, co się to działa, * Wnet rzeknie: bratkowie! już Bogu chwała.

Nie bójcie się bracia mili, doczekaliśmy dobrej chwili; * Anieli śpiewają wesoło wszędzie; * Jako mi się zdaje, tak pono będzie.

Kuba mówi: już wiesz pono, boś do szkoły chodził ono * Więcej niźli tydzień, toś mądry brachu; * Powiedz nam, co z tego wyniknie znaku.

Miły Kubo! chceszli wiedzieć, nie trzeba tu długo siedzieć; * Ale do Betleem bieżyć musimy; * Zapewnie najlepiej tam się dowiemy.

Stało się tam wielkie dzieło, Dzieciątko się narodziło; * O ktorem Prorocy przepowiadali; * Więc my się Go teraz doczekali.

Już się Mesyasz narodził, by nas z nędzy wyswobodził: * Wszakże Mu śpiewają ci Aniołowie, * Dyć pono słyszycie sami bratkowie.

Ale przecie nie bawmy się, do Betleem pospieszmy się: * Abyśmy ujrzeli to Dzieciąteczko; * Także powitali to Paniąteczko.

Jednak z próżnemi rękami, jako miarkujecie sami, * Nie pięknie stawić się przed tem Paniątkiem; * Trzeba Mu darować owcę z jagniątkiem.

Jeszczeby tak lepiej było, tylko nie wiem, czy wam miło * Będzie mnie posłuchać, co powiem stary: * Niech każdy z sobą weźmie jakie dary;

Jabym najprzód wziął barana, a dla Niego wiązkę siana; * A Werdak mógłby wziąść kozę dojną; * Banach zaś owieczkę tę wypaszoną;

Kuba gąskę i gąsiora, Szymek gomółek z pół wora; * Stach chleba pszennego najświatlejszego; * Wach masła fasicę żółciuteńkiego.

Trza zawołać na Iwana, to weźmie mleka z pół dzbana; * Walaszek musi mieć drobną kaszeczkę; * To weźmie do mleka z sobą w torbeczkę.

A tak gdy będziem mieć dary, lepszy będzie Józef stary; * Prędzej nam otworzy i tak wnijdziemy; * Łatwiuchno Dziecinę widzieć będziemy.

Jak tam wnijdziem, poklękniemy; czołem w ziemię uderzymy; * A potem pokornie będziem prosili, * By nasze podarki chętnie przyjęli.

Jak zwierzątka tak i ptaki, na jakie stanie biedaki, * Choć małe, ale że z serca szczerego, * Mogą być za wielkie u Pana tego.

A skoro oddamy dary, to Michał weźmie fujary, * I zagra wesoło, a my krzykniemy: * Witajże Paniczu, i powstaniemy.

Dziecię nam pobłogosławi, Józef nas nazad wyprawi; * Jak do dom szczęśliwie my powrócimy; * To znowu parobków tam wyprawimy.

Wszyscy się więc ucieszymy, gdy Dzieciątko zobaczymy; * Będziem się bratkowie stąd weselili, * Grali i śpiewali, Boga chwalili.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Karol Miarka (syn), anonimowy.