Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


skiemi, * Mi mi mi, mi mi mi, * I nakarmij Go niemi.

Józefie święty, kochany, * Niesiec Kuba dwa barany * Z trzody swojej co większe, * A oraz i najlepsze, * Ku zagrzaniu Twemu, * Panięciu zziębniałemu; * Mu mu mu, mu mu mu, * Dziecięciu kochanemu.

Kuba się najprzód dowiedział, * Bo o północy przybieżał; * Pasał tam blizko swe kozy, * Poznał, że to Syn Boży * W tej szopie zrodzony, * Między bydłem złożony, * Ny ny ny, ny ny ny, * W pieluszki uwiniony.

Pobieżał Kuba do budy, * Nadął sobie w drogę dudy, * Opowiadał i drugim, * Pasterzętom ubogim, * Wesołą nowinę, * Że widziałem Dziecinę, * Nę nę nę, nę nę nę, * Z nieba daną Dziecinę.

Ci się z radością porwali, * Owiec swych poodbiegali; * Podarunki pobrali, * Z Kubą się wyścigali: * Runął na pagórku, * I pogniótł dudy w worku. * Ku ku ku, ku ku ku, * O Kubo nieboraku.

Pasterze się z niego śmiali, * Hala, hala nań wołali; * Kuba wrócił do budy, * Pozeszywać swe dudy; * Igła gruba była, * Dudy podziurawiła, * Ła ła ła, ła ła ła, * Bez dudów bieda była.



KOLĘDA  153.


Spracowany dnia jednego, dorwałem snu smacznego; * Śni mi się, jakby niebo gorzało; * Porwę się, aż ducha we mnie mało.