W tych wierszach, pierwej pisanych, błądziłem,
Mówiąc, iż zacniej kochać Cię nie mogę;
Lecz w myślach moich wówczas nie sądziłem,
By suty płomień rozpalił pożogę.
Pomnąc czas, który przypadków krociami,
Czołga się w śluby, zmienia przywileje,
Drze piękność świętą, ostry zamysł łamie,
Cne duchy wtrąca w zmienności koleje,
Niestety! czemuż, drżąc przed czasu władzą,
Rzec ci nie mogę: »Dziś kocham najwięcej«.
Pewien, że wszystkie pewności mnie zdradzą,
O jutrze zwątpię, a dzisiaj uwieńczę? Miłość jest dzieckiem, więcbym wielce zbłądził, Gdybym rosnącej wzrost naprzód przesądził.