Salomon i Sulamitka (1901)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
sulamitka.

Twe oczy jak pochodnie gorą, od których noc się rozpłomienia.


salomon.

Wśród rzęs twe oko jak jezioro, które nadwodny gaj ocienia.


sulamitka.

Twe usta są jak wiśni grona purpurą malowane ciemną.


salomon.

Ust twoich róża rozchylona motyle nęci ponademną.


sulamitka.

Pierś twa, jak brama, kędy woje wroga łoskotem trwożą stali.


salomon.

Jak dwa gołębie piersi twoje, co na śnieżystej siedzą hali.


sulamitka.

Twe słowa jak najsłodsze miody, jako szum cedrów twoja mowa.


salomon.

Jak dźwięczny szelest górskiej wody, jak zapach myrry twoje słowa.


sulamitka.

Jak płomień podczas nocy mroźnej, tyś pożądany mnie i drogi.


salomon.

Jak łódź do brzegu z fali groźnej, spieszę, o luba, w twoje progi.


sulamitka.

Pierś twą chcę czuć na mojem łonie, w uściski pochwyć mię palące.


salomon.

Zstokrotnić chciałbym moje dłonie i ust i źrenic mieć tysiące.


sulamitka.

Ramiona twoje mnie unoszą, jak róża od gorąca, mdleję.


salomon.

Poję się twego tchu rozkoszą, jak palma w piaskach, gdy wiatr wieje.


sulamitka.

Obłok zasłania me źrenice, w otchłań upadam, w głębię ciemną...


salomon.

W oczach mych skrzą się błyskawice, ziemia zapada się podemną...


sulamitka.

O luby! szczęścia to godzina, nad wszystkie życia chwile święta.


salomon.

O luba! chwila to jedyna, gdy się o śmierci nie pamięta.


sulamitka.

Mądrem i pięknem będzie dziecię, którem poczęła w tej godzinie.


salomon.

Jak w pączku często kona kwiecie, w łonie niech twojem dziecko zginie.


sulamitka.

Od zgrozy ciało me drętwieje — — przecz słowu dałeś wyjść strasznemu?


salomon.

Li tylko to, co nie istnieje, o luba, nie podlega złemu.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Przerwa-Tetmajer.