Słownik etymologiczny języka polskiego/Naczynia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Brückner
Tytuł Słownik etymologiczny języka polskiego
Data wydania 1927
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

Naczynia. Nazwy pierwotne, bardzo liczne (chociaż wkońcu późniejsze pożyczki niemal przeważyły), ogarniają naczynia wszelkiego kształtu i materjału: dla picia, noszenia, chowania. Naśladują garść, czaszkę, tykwę (po jej wydrążeniu i wysuszeniu; nazwa rośliny, a raczej jej owocu, przechodzi już w prawieku na naczynie: »tykwa wody«), wyrabiane z kory, skóry (miechy, wory), drzewa (metale, szkło, późne, jak i kamień). Pierwotnie, oprócz skór, głównie plecionki z łyka i korzeni; plecionki zamazywano ziemią, gliną, aby nie przeciekały; gdy plecionkę spalono, okazał się wkońcu cały gliniany garnek, i odtąd glina najwalniejszym dla naczyń kuchennych i i. materjałem. Słowianie, a raczej tylko baby lepiły garnki w ręce; koło garncarskie, to późny nabytek. Najpierwotniejsze naczynie (jeżeli pominiemy rogi, służące wyłącznie do picia miodu itp.) misa, płaska, szeroka, zczasem coraz wyższa i zwężająca się ku górze albo dołu, bez ucha pierwotnie, raczej z dziurkami dla przeciągania sznura ku noszeniu, przechodząca we dzbany (a najpóźniej we flaszki); gliniane naśladowano w drzewie; skóry zszywano na miechy i wory. Słownictwo prasłowiańskie posiadało jako nazwy pierwotne: dzban i dzber (cebr, lit. kibiras), od ‘zawieszania’ nazwane; garn(ek), garniec, od ‘wypalania’, bo te same słowa w łac. i ind. znaczą ‘piec’ i ‘żar’, od ‘gorzenia’; ssąd (‘naczynie’, ‘dzban’ itp.) i łatka (toż samo) były może z drzewa, tamte gliniane, a z nich trzopy i szkudły; czasza a czaszka jedno słowo, bo z czaszek wrogów zabitych pito, aby ich siła w pijącego przechodziła; krynica wreszcie, najdawniejsza dla ‘misy’ nazwa, bo misa sama jak i bludo pożyczki. Z kory wyszedł korzec. Plecionkami pozostały kosz, łukno (od łyka) i kozub. Dzieża służyła do zarabiania ciasta; wiadro do noszenia wody; okute zwało się okowem (nazwa prasłowiańska, ale chyba najpóźniejsza). Obok miechów i worów bywały małe moszny, ‘pęcherze’, dla przechowywania drobiazgu, monet rzymskich, paciorków. To wszystko pranazwy. Ale jeszcze przy końcu doby prasłowiańskiej wnikają obce, z przedmiotami samemi, a więc misa, bludo, kocieł, kadź, beczka, konew, wębor(ek), bednia, niecki(?), kbeł, kub(ek), łagiew, korczag (wszystkie u wszystkich Słowian jeszcze); nie wspominamy co później sami, albo z Czechami razem, zewsząd przejmywaliśmy. Przedsłowiańskich nazw tu bardzo niewiele: litewskie kibiras (cebr) wymieniliśmy; dalej maiszas, ‘wór’ (miech), a może i makas, ‘ woreczek’, makszna, ‘pochwa’ (moszna?); jaszcze, u nas drewniane, może z greckiem askos, ‘miech’, pokrewne, ale bliższe jest niem. asch, ask, również drewniane.