Romance

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Romance
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Kazimierz Glińskia
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

III. Romance.
I.

Źródło świeże, źródło świeże,
Miłośnego upojenia,
Dokąd goni rój ptaszęcy?
Goni szukać pocieszenia,
Krom gołąbki, smutnej wdowy,
Co tęsknotą dnie swe liczy.
— Tędy, tędy szedł przed chwilą
Szalbierz nędzny, wróg słowiczy.
Słowa, które rzucił do mnie,
Zawierały pełną zdradę:
— „Jeśli żądasz, o seńoro,
Swojeć służby do stóp kładę!“
— „Precz stąd, precz, nieprzyjacielu,
Zły, okrutny, oszukańczy,
Co zieloną gałąź mijasz,
Ani kwietna błoń cię niańczy.
Gdyś odnalazł wodę jasną,
Pomieszana jam ją piła,
Dziś mnie żaden mąż nie nęci,
Nie chcę, abym matką była!
Ja nie szukam tam rozkoszy,
Ni uciechy, wrogu smutny!
Idź odemnie, idź odemnie,
Zły, przewrotny i okrutny,
Ani przyjaciółkę we mnie,
Ani żonę znajdziesz we mnie!“


II.

„Różo[1] świeża, pełna czaru,
Co miłości jesteś posłem,
Gdym w ramionach tulił ciebie,
Żadnych tobie służb nie niosłem.
Dzisiaj chciałbym służyć tobie,
Lecz nie mogę mieć cię, różo!“
„Ty, mój druhu, nie jam winna,
Twoje sługi źle ci służą.
Jeden z posłów tu przybyły,
Popsuł sprawę, chybił celu,
Oświadczając, żeś był dawniej
Już żonaty, przyjacielu;
Żeś kobietę pojął piękną,
Gdyś w Leonu ziemiach siedział;
Miałeś dzieci, kwiaty istne“...
— „Skłamał, ktobądź tak powiedział!
Nie zwiedzałem ziem Kastylii,
Ni Leonu posiadłości,
Dzieckiem chyba, gdym nie wiedział
Nic, co znaczy czar miłości“.


III.

A cóż to jest za rycerz ony
Haniebnej zdrady sprawca?
To Ruy Velasquez de Lara,
Synowców swych sprzedawca.

On na równinach Almenary
Rzekł do królewskich dzieci,
By szły na zbrojne szyki Maurów,
On z niemi wraz poleci.
I mówił im o łupach wielkich
I o mnogości jeńców,
I tą nadzieją dumę mężów
Rozbudził wśród młodzieńców.
Tysięcy dziesięć Maurów wyszło,
Rozwiane drżą sztandary —
Infanci zapytują stryja:
Co znaczy tłum ten szary?
— „Bez trwogi, moi synowcowie!
Velasquez im odrzecze —
To Maur nikczemny, tchórz wiadomy,
Co, widząc was, uciecze.
Lecz gdyby śmieli czoło stawić,
Z pomocną przyjdę dłonią,
Walczyłem z niemi — nie umieją
Rycerską władać bronią!
Wpadnijcie na nich, synowcowie,
Precz podłość! strach precz blady!“
Obłudne słowa, kłamstwem brzmiące,
Nikczemnej pełne zdrady!
Infanci z sercem dobrej wiary
Do wrogów się zbliżają —
A liczba ich rycerzy — dwustu,
Ci przy nich straż trzymają.
Wtem Velasquez, rzuca chrześcian,
Do Maurów śpieszy śmiało
I szepce im, by nikt z infantów
Nie wyszedł z boju cało.
„Mordujcie ich! ja nie oszczędzę
Infantów jednej głowy!
A liczba ich rycerzy — dwustu!
To cały szyk bojowy!“

(Kazimierz Gliński).

Przypisy

  1. Róża — dwuznacznie: jako kwiat i jako imię.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: anonimowy i tłumacza: Kazimierz Gliński.