Romanca o miłości/II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ejsmond
Tytuł Romanca o miłości
Podtytuł II. Spotkanie
Pochodzenie W słońcu
Data wydania 1930
Wydawnictwo Księgarnia św. Wojciecha
Drukarz Drukarnia św. Wojciecha
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


II. Spotkanie

Złote słońce umiera w borze...
(Gasną blaski jasnych promieni).
Złote słońce umrzeć nie może...
(Krew czerwona niebo rumieni).

Dwóch rycerzy wyszło do walki...
(Jakże zimnem jest ostrze szpady).
Złote słońce we krwi umarło...
(Jakże zimnym jest księżyc blady).

Obie szpady już krwią zbryzgano — —
(Krew gorąca strumieniem bije!...)
Obie szpady jadem zatrute — —
Obie szpady syczą jak żmije!!

Czarny Rycerz walkę przerywa
i powiada tak do rywala:
„Czas nam, bracie, umierać młodo.
Jad mi w żyłach ogień rozpala.


Gdy różana zorza zaświta,
już nie ujrzy wówczas nas obu...
Obie szpady jadem zatruto...
(szpady zimne, zimniejsze od grobu...)“

Odpowiada mu Złoty Rycerz:
„Hej, cokolwiek się z nami stanie,
niech szczęśliwie żyje na ziemi
nasze słodkie, cudne kochanie...

Błogosławię jej oczy modre,
w których było niebo i słońce...
Błogosławię jej usta szczodre
w całowaniu takie palące...

Błogosławię jej śliczny uśmiech
taki tkliwy i taki czuły
i jej białe, miękkie rączęta,
które ostrza naszych szpad zatruły“...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ejsmond.