Psalmodia polska/Psalm XXXVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXXVI.

Qui habitat in adjutorio altissimi. Ps. 90.

Wyznanie opieki boskiej nad koroną polską zawsze, ale mianowicie teraz podczas walnej wojny tureckiej.


Kto mieszka w spomożeniu Najwyższego, ten w obronie Boga niebieskiego będzie przebywał.
Rzecze Panu: Tyś jest obrońca mój, i ucieczka moja, i same przeciwko mnie bramy nie przemogą piekielne.
Głos pański cedry łamie, i mocne rzeczy słabemi mięsza; na dźwięk trąby jego, pysznego Jerycha bellowardy upadną.
Kiedy On chce, miedzianym murem pajęczyna będzie, a gdy zechce, najwarowniejszych fortec katarakty pokruszy.
W sile jego oślą szczeką Samson na Filistynów fechtuje; a mały Dawid z pomiernej procy w czoło Goliata ugodzi.
Rozważ i Ty korono moja, jeżli niesłusznie rzec możesz: Pan jest obrońca mój, i ucieczka moja, w Nim ja będę ufała.
Albowiem On mię wyrwał z sidła łowiących, i obronił mię od przykrego słowa, zwierzchności prawu niepodległy.
Ale mię okrył siłą ramienia Swego, i chciał aby pod skrzydłami Jego mną się opiekował potomek Jakóba.
I ten, jako tarcza opatrzności Jego, opatruje mię, a ja bespiecznie usypiając, nocnemi fantazmatami nie potrwożon w pierwosny.
Nie szkodzą mi strzały lecące od południa gęsto; ani na krew chrześciańską głodne z Stambułu szaleństwo.
Uczy bowiem Pan ręce pomazańca swego na wojnę; i On sam za niego wojując, pysznego tłumi Sennacheryba.
Padło ich po lewym boku tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawym; ale niedosyć, dokąd oczyma swemi nie ujrzę odpłaty grzeszników.
I tak mówię: Ty Panie jesteś nadzieją moją, a któryś jest stwórcą światła niebieskiego, Ty pogański miesiąc przyprowadzisz do ostatniej kwadry.
A korona polska w wspomnieniu Twojem, gdy od bisurmańskiej ma zaszczyt szabli, o jako słuszna aby Cię uznawała Boże mocnym obrońcą.
Przyzwoita, chwalić Cię za to w przybytku Twoim, a w kościele prawowiernym śpiewać Ci pieśń nową.
I żebrać dalszej łaski uspokojenia do końca, abyś zatłumił potęgę pogańską, i domowe niezgody.
Abyś zgromadzenie wiernych podwyższał, płosząc dzikie bestye, które pustoszą winnicę Chrystusową.
Rozkaż aniołom Twoim o koronowanej głowie, aby jej strzegli we wszystkich drogach i zawodach jej.
Niech ją sprawujące duchy na ręku noszą; a przezornego oka Twego opieka, niechaj nad nią nieustannie zostaje.
Po szyzmatyckiej żmii jad pod językiem mającej, niechaj chodzi i niech podepce bazyliszka oryentalnego.
Ty rzucisz pod nogi jego opiłego krwią niewinną smoka; a z libickiej jaskini lew, męstwem się jego niech zatrwoży.
Nasyćże go długich dni o Najwyższy! i w owocu jego pokaż nam zbawienie Twoje.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu.
Jako była na początku, tak i teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.