Psalmodia polska/Psalm XXXV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXXV.

In Te Domine speravi, non confundar in aeternum. Ps. 30.

Testament katolicki.


W Tobie Panie ufałem zawsze; niechże nie będe zawstydzony na wieki; podług sprawiedliwości Twojej wybaw mię.
A wybaw, miarkując sprawiedliwość z litością, do-dobry Panie, któryś chciał bóstwo Twoje z naturą ludzką pojednoczyć niesłychanym sposobem.
Nakłoń ucha do supliki żebrzącego, a pospiesz się abyś ratował w straszliwym momencie, od którego zawisła wieczność.
Bądź mi Bogiem obrońcą przy skończeniu, któryś mi Bogiem stwórcą, pierwszego początku mego.
Teraz zwłaszcza, kiedy już ostatnia godzina na zegarku docieka, a nachylony wiek każe zjeżdżać z pola pielgrzymowania tego.
Termin bez exepcyi, nieprzeskoczony salt, niezłomane prawo: że kto się rodzi, umierać musi.
Za nic dostojność u śmierci, za nic świątobliwości; bo i owa para do raju wziętych, kiedyż tedyż z śmiercią się przywita.
Różnią się majestaty od poddanych zwierzchnością, ale się śmiertelnością równają; a wielkich prałatów dostojeństwa, taż co i podłych kmiotków, libityna kosi.
Wala się w popiele siermięga, a tamże i purpurę widzę; w tysiącu lat Matuzala, we trzydziestu Alexandra do grobu niosą.
Czy tedy prędzej czy później wywiedziesz mię z więzienia tego wybawco mój; stawiam się przed Tobą, i nie bawiąc odpowiadam: Awom ja jest.
W ręce Twoje Panie polecam ducha mego. Ty któryś mię stworzył, święty mocny, Tyś mię i odkupił, Panie Boże prawdy.
Wejrzyj Ojcze dobrotliwy na Syna Twego, który dla mnie cierpi; obejrzyj się Synu przedwieczny na rany Twoje, okrutnie dla człowieka zadane.
Wyrwij duszę wierną od zasłużonego nieprawością dekretu; i nie daj charakterem chrztu świętego naznaczonemu, aby mając na sobie znamie Twoje, miał kiedy szwankować.
Tę tedy jedynaczkę duszę moję na ręce Twoje boskie daję, oddaję i rezygnuję, którym miał od Ciebie datek, ten wracam dawcy szczodrobliwemu.
Uczyńże z nią według woli Twojej świętej, i obróć ją jako chcesz, według upodobania Twego.
Padnieli kostka dobrze, niepojętemu miłosierdziu Twemu przypiszę; uchybili (czego broń Boże), niedoścignionej sprawiedliwości Twojej przyznawać będę.
Ale przebieram miarkę w nadziei, którym ją przebrał w niezbożności, kiedy uważam, że Ty mnie sądzić będziesz, któryś się dla mnie wcielił i ucierpiał.
Ufam mocno, że się nie będziesz tak zapatrował na sprawiedliwość przeciwko winnemu, żebyś respektować niemiał na politowanie nad mizerakiem ułomnym.
Ani będziesz pozwalał słusznemu gniewowi przy sprawiedliwości, żebyś nie miał pamiętać na łaskawość Twą, któryś jest źródłem dobroci.
Bom ci w Tobie ufał Panie, niechże się weselę, i raduję w miłosierdziu Twojem.
Druga część, z którejm złożony, ciało, więzienie duszy, masz zgniłości instrument grzechu, i ceber plugastwa.
To ponieważ z ziemi poszło, ziemi je oddają; niechajże się skazitelna materya rozsypie w proch, pierwszego początku swego istotę.
Ale żeś Panie tęż siermięgę człowieczeństwa na się przyjąć raczył; ufam że i ta powstanie nieskazitelna, i będę widział w ciele mojem Zbawiciela mego, widzeniem błogosławionych.
Majętnostka i jakiekolwiek zbiory, cacko dziecinne i połyskujące się nic, jakoby mi były przeszkodą do Boga, tak się i teraz ledwie dla mnie na koszulę zdobyły.
Rodzina i przyjaciele precz odemnie umykają; ale zdarz im Panie żeby się szczerze i od świata umknąwszy, do Ciebie się obrócili.
Ale ja w tę drogę wszelkiego ciała idąc, czekam rychłoli mi ten dzień pożądany zaświeci, który żadnego nie zna zachodu.
Do tej się światłości przez nadzieję i wiarę biorę, a z miłości po tysiąckroć śpiewam: W ręce Twoje Panie polecam ducha mego.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jako była na początku, tak i teraz i zawsze i na wieki wieków, Amen.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.