Psalmodia polska/Psalm XXVII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXVII.

Dixi custodiam vias meas. Ps. 38.

Na rewolucye państw w klimakterykach.


Rzekłem: będę strzegł dróg od wieku przeznaczonych, abym nie zgrzeszył językiem, pytając się o sekretach nieba.
Założę straż ustom moim, i na wargach położę palec, aby nie ważyły pytać: długo jeszcze ten świat postoi?
Nie ludzka rzecz w tę głębinę z myślą zachodzić: albo w niezbadane rozumowi ciekawości wdawać się.
Bowiem skrytości te zatajone ludziom; a wiadomość przyszłych rzeczy, zostawił sobie Ojciec niebieski.
Wyroki królestw w górnym konsystorzu głęboko utajone zostają: a jakiego losu państwom spodziewać się, nikt nie zgadnie, aż fata kostkę urzucą.
Niech się darmo tą dwornością nie uwodzi serce, bo jeżeli człowiek szczególny, sam końca swego nie wie; dopieroż jako lichy idyota ma dociec naznaczonego peryodu.
Boś Ty Panie zakrył to od mędrców: jednak inszym sposobem objawiłeś maluśkim, niedościgłe opatrzności Swojej sekreta.
Darmo się o tem u etruskich Augurów badać; ani tego chaldejscy minucyarze nie zgadną.
Oto Pan rozpostarł państw upadnionych regestra: aby się drugie postrzegały, jako się cudzem nieszczęściem karząc, własnego upadku ustrzedz mogą.
Niech uważy kto chce, co się w cetnie i w lichu zawiera; bo gdy siódmy liczby obrót przychodzi, rzadko w podmiesięcznych rzeczach bez odmiany.
Doskonałe dwa tuzy, z niedoskonałością półtora walczą; a dwa razy trzy, z jednością zmięszane, zakrytą mocą dokazują.
Bo patrz na jednego dzieciucha, jako w siedm lat zęby roni; w drugich zarasta, potem mężnieje, i po tych stopniach idąc, do punktu naznaczonego ciągnie.
A jako w pierwszych gradusach rósł i przychodził do doskonałości; tak w następujących wiek spędziwszy, już nie inszy progres, tylko do dołu.
Dopieroż w monarchiach snadno obaczyć, te siódmego karbu rewolucye i niepohybne za czasem w państwach odmiany.
Rzym pod królmi dzieckiem, pod konsulami zmężniał, pod cesarze przyszedłszy starzał, gdy się onej wolności pierzyć przyszło.
Nieboż winno, czyli wyroki? albo natury stworzonych rzeczy skazitelność? Bynajmniej, pycha i upór, złe rady i zbytek, fakcye i prywaty tak kwitnące państwa zrujnowały.
Kto historye czyta, niech czas porachuje; uzna że po siódmej lat setni, ona jedynowładna całego świata pani słabieć poczęła.
Porachuj się i ty ojczyzną z sobą. Od pierwszej koronowanej głowy, siedmiu wieków dzieciznę pędząc, co cię też w tej siódmej wypełnionego klimakteru setni czekać może.
Niech w dobrą godzinę przemówię, żeby się jeno ta wolność złem używaniem nie wysiliła, a zbytki górę, wziąwszy, praw i ustaw dawnych nie odmieniły.
Bo widząc że one staropolskie cnoty w zapomnienie idą: jako tuszyć mam, że z odmianą obyczajów, zostają i prawa.
W Atenach odmieniona u lutni strona, złym była znakiem; dopieroż u nas, kiedy chwalebnych przodków naszych zwyczajów odbiegamy.
Niewidać teraz w uczciwym i dobrej reputacyi kochania: starania o dobro pospolite nie pytaj, kiedy prywaty popłacają.
Służba żołnierska w niwczem, i przystojne młodzi ćwiczenie; bo niemasz prynuki i podobieństwa, żeby komu starostwo dano nagradzając zasługi.
A co przedtem mówiono, że więcej skrzypek na smyczek, prządka na wrzeciono, niż husarz na kopią weźmie; to teraz słuszniej rzec, że więcej mający za pieniądze kupi, niż odważny żołnierz krew lejący wysłuży.
Jest i więcej przyczyn, które państwom odmiany przynoszą; ale Polsce dosyć postrzedz się i warować tego, co jej szkodzi.
Tymczasem błagać majestat Najwyższego żebrząc łaski; aby ten głównego klimakteru obrót, nie był w odmianę, ale w pomnożenie.
Zwłaszcza pod panowaniem najjaśniejszego Jana III, który jest człowiekiem od Boga posłanym, aby nademdloną dźwignął Sarmacyą.
Bo któreż może być oczekiwanie nasze, jeżeli nie z Nieba. Pan nas z małych początków wywiódł, Pan ma i dalszą naszą w dozorze swym exystencyą.
Od ręki Jego dla nieprawości naszych osłabieni: od Tejże za upamiętaniem podźwignieni, pierwszą rzeźwość i ozdobę odbierzem.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu. Jako  była na początku, tak i teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.