Psalmodia polska/Psalm XXVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXVI.

Deus auribus nostris audivimus. Psal. 43.

Pienie wdzięczności za zwycięstwo wiedeńskie.


Boże, cośmy uszyma naszemi słyszeli, co nam ojcowie nasi powiadali; tego się teraz oczy ludu Twego z pociechą napatrzyły.
Dzieło mocy Twej, któreś za dni ich uczynił z Faraonem; toż i teraz nieskrócona w cudach, ani osłabiała w potędze, wykonała ręka Twoja.
Ręka Twoja Panie nie ludzka pogany starła; przed Nią pyszny Assur sromotnie uciekał, który w hardości serca, na zgubę naszą przyszedł.
Z nim gruby Edomczyk w lot bieżał; a oto strachem zjęci, z bystrego Dunaju wodami na wyścigi lecieli.
Nie obejrzał się Part, który w odwodzie potyczkę daje; ani bisurmanin wspomniał, że się wnukiem bożym nazywa.
Wydarł miecze z rąk ich zwycięzca, w Imieniu Twojem silniejszy; prysnęły łuki, i strzały z kołczana rozsypały się po ziemi.
Patrzało na hardość ich wschodzące słońce; a toź na odwieczerzu widziało sromotnie rozgromionych.
Wstydził się miesiąc piętna swego; ażeby sromotę zakrył, niechciał świecić w nocy uciekającym.
Nie pomógł w trwodze fałszywy prorok; ani częste umywanie nie oczyściło wszetecznych z grzechu.
Leżeli w polu jako bycy tłuści po rzezi; a plugawe ścierwy kazał zwycięzca ziemią nakryć, z politowania.
Jeńcy w zatrzymaniu żywi zostali; a miecz po zwycięztwie ochłodnął w pochwy włożony.
Tyś tak kazał Panie Boże nasz cuda czyniący; aby którzy po cudze zdrowie przyszli, swojem nałożyli.
Aby chleb od gęby niewinnym wydzierający, nie pożyli go, a słabszy z mocniejszego zagarnął łupy.
Mało trzy dni było do zbierania korzyści. Brali nietylko żołnierze odbieżane dostatki, ale i dzieci mało z pospolitymgminem.
One pyszne w Sydonie, czy w Dyarbecie złotem tkane namioty, odbieżane, stały jako buda w sadzie, w której jabłek pilnowano.
Konie ich posiadał mocniejszy, dzidy ich o nichże skruszył, i kulami do grzbietu uciekających strzelał.
Przepadli wszyscy purpuraci ich, którzy mówili: posiądźmy ziemię chrześciańską.
Zginął wezyr niemęzko powrozem uduszony; a onemu kościołów pańskich burzycielowi, niedługo w skronie młotem Jachel gwóźdź wbiła.
I stało się im tak jako Madyanitom: i jako Jabinowi u rzeki Cisson.
Położyłeś ich Panie jako koło na odwrocie, i jako źdźbło przed wiatrem, tak pyszni zniknęli.
Jako ogień, który pali lasy nikomu nie przepuszczając; tak napełniona jest twarz ich sromota.
Ztąd niech poznają, że Pan Imie twoje, o Jehowa! boś się wielmożnie wsławił, konia i jeźdźca wrzuciwszy w morze.
Tenci jest Pan, którego wielbić trzeba; Bóg ojców naszych, którego wywyższać będziem.
Pan jako mąż waleczny, tryumfujący, Imie Jego, przed którym wojska i wozy Faraonowe W czerwonem morzu na dnie zostali.
Prawica twoja Panie za nas wojowała; ręka twoja Najwyższy nieprzyjaciół zbiła; a w mocy twojej, o Wszechmocny! poraziłeś przeciwniki nasze.
Któż podobny tobie między mocarzami Panie? tak wielmożny w potędze, jako straszny i chwalebny i czyniący dziwy?
Nie nam tedy Panie podłemu gminowi, ale Imieniowi Twemu świętemu, które cudowne jest, niech będzie od nas chwała, wdzięczność i poszanowanie na nieprzeżyte wieki. Amen.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.