Przypowieść (Napierski, 1937)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Przypowieść
Pochodzenie Elegje
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1937
Druk B-cia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PRZYPOWIEŚĆ

W dzień, przy robocie siedząc, obracamy koło
Niewidzialne, co furczy, zgrzytając z wesołą
Ironją. I tak w dłoni sprawujemy glinę,
Macając kształt palcami; a od tego ginę.
Garniec, toczony szorstko, garnca nienawidzi,
Polewą okrytego, jak przekupni żydzi;
Nim się sformuje, skrzypi i z drugim się wadzi.
Jako żywo, przekupki na targu! Nieradzi
Tej sprzeczce sobowtórów, dźwigamy na szafę,
By je podmuch upalny osuszył, jak rafę.
Posłuchajcie bez trwogi, jak, pękając, szczęka.
Niby wrzący glegoce, gdy dotknie go ręka,
Która go ulepiła wraz z nami pospołu:
Kucharz wie, co w nim tleje, zrodzonym z popiołu.
Ach! ciemno w naszem wnętrzu, w którem wszechświat kipi:
W skorupy wciąż nas tłuką, a przedtem w nas skrzypi
Koło, puszczone w obrót, niewidzialne koła!
Nie święci garnki lepią. Lecz warsztat Anioła
Dźwiga się z piersi ludzkiej i kości gruchoce.
My czeladnicy jeno, a nad kołem Noce
Nieobeszłe, pod gwiazdą, w wirującym szczęku:
Nim odpoczniemy gliną w zmartwychwstałym ręku.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.