Przewodnicy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Przewodnicy
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
PRZEWODNICY

Zebrali się przewodnicy
Na brzysku, nad Morskiem Okiem,
Z północka zebrali się razem
W gospodzie starej Burowej.

Był między nimi Wojtek Roj
Z wielkim koralem pod brodą,
Niedźwiedź, co ponoć się wyrwał
Z oklepców puszcz Podkrywańskich.

Był Szymek Tatar, prawdziwy,
Wspaniały wojewoda,
Który z starego wyskoczył obrazu,
Aby się przebrać za chłopa.

Na giętkie nogi wdział portki
I kosę chwycił do ręki
I poszedł kosić owse
Na Gronkach, obok Skibówek.

A przed żniwami, lub po nich,
Gdy ziarno schował w sąsieki,
Wyruszał z ceprami w drogę
Na jasną węgierską stronę.

Nawet miedziany Sabała
Hipnął ze swego siedliska
Pod piersią Chałubińskiego[1]
I przywlókł się między swoich.


Weszła do izby Burowa
Z fajeczką w bezzębnych uściech,
Butelkę stawiła na stole
I z szkła rżniętego kieliszek:

„Wszyscyśmy bracia rodzeni,
Dzieci jednego Boga,
Więc pijmy z jednego kieliszka,
Nie chłopom pić po ślachecku.“

Nadszedł i Klimek Bachleda
Z ciupagą i pękiem lin,
Łokciami się oparł na stole
I na Burową zawołał:

„Dalej-że, Pani Burowa,
Postawcie świeżą butelkę!
Tyle widzicie chłopa,
A tak się mało troskacie!“

Obudził się z drzemki siarczystej
I Jan Gąsienica Daniel,
Pogładził wąs i tak rzeknie,
Zwrócony do Bachledy:

„Kiej djabła!“ zawołał, w stół waląc
Jan Gąsienica Daniel.
„Przyszliście tu sami umarli,
Szczególne zbiegowisko!

Hej, bracie Klimek, zapewne
Przyszliście dzisiaj po mnie
Aby mnie przeprowadzić
Do schroni przy starej Polanie.[2]


I owszem, pójdziemy z muzyką,
Jest i Sabała z nami,
Zakwili nam zbójnickiego
Na swych gęśliczkach miedzianych.“

Rozejrzał się po izbie
Jan Gąsienica Daniel:
Nie było-ci w niej nikogo,
Sam tylko jeden, zbudzony,
Przy pustym siedział stole.

Zerwał się z miejsca i poszedł
Swoich obudzić ceprów,
Ażeby z nimi co tchu
W ostatnią wyruszyć drogę.




Przypisy

  1. Pomnik Chałubińskiego w Zakopanem.
  2. Nowy cmentarz w Zakopanem.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.