Przemiany (Owidiusz)/XVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Owidiusz
Tytuł Przemiany
Pochodzenie Przemiany
Życie i poezja Owidjusza
Data wydania 1933
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Bruno Kiciński
Tytuł orygin. Metamorphoseon, Libri Quindecim
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XVI. Córki Miniasza.

Nie chcąc uznać Bakchusa Jowiszowym synem,
Własnym od świąt odwodzi Alcytoe czynem;

Równa bezbożność w wszystkich córkach Miniasza.
Wtem kapłan nowe święto Tebankom ogłasza,
Każe paniom i sługom ich prace porzucić,
Piersi kryć skórą zwierząt, włos wdzięcznie rozrzucić,
Śpieszyć z wieńcem i z tyrsem przed bóstwa ołtarze,
I grozi, że przestępnych Bakchus srogo skarze.
Idą matki, dziewice, każda z świąt radosna,
I kądziel odstępuje i porzuca krosna.
Palą wonie, wzywają Bakchusa Liea[1],
Bromjusza, ognioroda, dwurodźcę, Nizea;
Pięknowłosym go zowią jedni Tyonejem,
Drudzy winne jagody tłoczącym Lenejem;
Dają mu imię Jakcha, Euana, Niktela,
I ojca Eleleja i dawcy wesela —
I wszystkie te imiona, jakie greckie grody
Nadały tobie, bożku. Tyś jest wiecznie młody,
Tyś najpiękniejszy między wszechmocnymi bogi,
Masz wdzięk dziewicy, złote gdy odejmiesz rogi[2].
Zwycięsco! tyś wschód zgromił, tyś stanął u kresu,

Gdzie Indje rzeźwią wody bystrego Gangesu,
Skarałeś Penteusza i Likurga winy
I chytrych Tyreńczyków zmieniłeś w delfiny.
Ty, wprzągłszy ostrowidze w wozy tryumfalne,
Kierujesz ich pobiegiem przez wędzidła stalne;
Satyry śpieszą z tobą i starzec opiły[3],
Co laską wątłe nogi i mdłe wspiera siły
I nie krzepko na słabym trzyma się osiełku.
Gdzie stąpisz, pełno wszędzie radosnego zgiełku,
Brzmią Bakchantek odgłosy, tyrsy w ręku błyszczą,
Tłuczą bębny i kotły i piszczałki świszczą.
»Witaj, dawco pokoju! Przyjm łaskawie dary!«
Śpiewają Ismenidy, przynosząc ofiary.
Lecz córki Miniasza dnia tego nie święcą,
A Minerwą zajęte, częścią wątek kręcą,
Częścią postawy snują, częścią tkają płótno
I każda gna do pracy służebnicę smutną.
Wtem niewidzialnie bębny odezwą się hukiem
I krzywe trąby głośnym wtórują pomrukiem.
Grzmią kotły i wonieją mirry i szafrany.
O cudzie niepojęty! Postaw, już utkany,
Zieleni się, cześć nitek prawie oczywiście
Przechodzi w różdżki winne, macice i liście;
Cześć nakoniec w jagody zwolna się przemienia,
A szkarłat swoim blaskiem grona przyrumienia.
Już i dzień dogorywał i ten czas nastawał,
Co się ani ciemnością ani światłem zdawał,
Czas między dniem i nocą niepewny, nieścisły;

Wtem zatrzęsły się ściany i pochodnie błysły,
I płomyki jaskrawo cały dom pokryją,
A dzikich zwierząt widma przeraźliwie wyją.
Po dymiących się izbach siostry przelęknione
Przed ogniem i płomieniem chcą znaleźć zachronę;
A gdy cieniów szukają, lekkie naraz błonki
I szczupłe nader pierze pokrywa ich członki.
Lecz jak się dokonała ta cudowna zmiana,
Nie dała tego widzieć ciemność nieprzejrzana.
Piór na sobie nie mają, kształt ich jest obrzydły,
Ale mogą ulatać przejrzystemi skrzydły;
Cienkie im tylko ciało zostaje po zmianie
I cienkim wyrażają głosem narzekanie.
Każda kryje się w strzechach i światła się strzeże,
Ze zmianą tracą imię, zwą się niedoperze.


Przypisy

  1. Przydomki Bakchusa: Liej (Lyaeus) — uwalniający od trosk; »Bromjusz« (Bromius) — szumiący, huczący; »ognioród«, »dwurodźca« — urodzony w ogniu, którym spłonęła matka Semele, następnie donoszony w biodrze ojca Jowisza; »Tyonej« (Thyoneus) od matki Semeli, czczonej pod nazwą Tyony (Tyone); »Lenej« (Lenacus) — tłoczący grona (od gr. »lenos« tłocznia); »Jakchus« — wykrzykujący, hukający; »Euan« — uosobiony okrzyk bakchiczny; »Niktet« (Nyctelius) — nocny (orgje Bakchusa odbywały się w nocy); »Elelej« — ten, co wykrzykuje »eleleu«.
  2. »Złote rogi« przypisywano Bakchusowi po pomieszaniu go z frygijskim bożkiem Sabaziusem, którego wystawiano sobie w postaci byka.
  3. »Starzec opiły« — Silenus, najstarszy ze Satyrów, wychowawca i nieodstępny towarzysz Bakchusa.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Owidiusz i tłumacza: Bruno Kiciński.