Prorok (Odyniec, 1874)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Prorok
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PROROK.




Soll einst die Nachwelt dich mit Segen nennen,
Sollst du den Fluch der Mittwet tragen können
(Raupach).
Gdy kiedyś przyszłość ze czcią ma twe imię głosić
Gotuj się od współczesnych złorzeczenia znosiċ:


W kim duch lotny, myśl wysoka,
W sercu żądza świata chwał:
Cóż mu za dziw, — że Proroka
Cześć i miano miećby chciał? —

Lecz niech spójrzy — a ochłonie —
Jaki na to brać ma chrzest:
Czém u ludzi — nie po zgonie,
Lecz za życia Prorok jest? —

Szał, ślepota, czcze rachuby,
Pchną lud jego w grzech lub srom:
Prorok widzi otchłań zguby,
Gróźb niebieskich słyszy grom.


Prorok woła, co mu każe
W sercu Prawda w duszy Bóg.
Za odpowiedź grzmią potwarze:
Wszyscy bracia — on jest wróg!

W nim się serce żalem krwawi,
Wkoło śmiechu szydny ton.
Wszyscy mądrzy! wszyscy prawi!
Kłamca, zdrajca — jeden on!

Najlichszego gmin podnasza,
Gdy ma kamień rzucić nań. —
Ból i los Jeremijasza,
To Proroków wszystkich dań. —

Lecz czyż zmilknie, i z bojaźni
Bożych natchnień stłumi dar?
Czyż i w nim się nie rozdrażni
Człowieczego gniewu żar? —

Ale biada Prorokowi,
Co błąd karcąc, sam brnie w błąd!
Bóg litościw człowiekowi,
Lecz na niego inszy sąd.

Wziął najwyższe — wziął natchnienie,
I najwyższe musi dać,
Na co ludzkie przyrodzenie
I ludzkiego ducha stać! —


Prorok musi zrzec się siebie,
Czcią i życiem wzgardzić tu.
Stos kamieni, co go grzebie,
To dopiero ołtarz mu.

Tam się naród w pierś uderzy,
Tam wdzięczności spłaci dług:
Gdy po skutku gróźb uwierzy,
Że z Proroka mówił Bóg.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.