Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII/Zapustnej Warszawie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Poezye wydanie zupełne, krytyczne Tom 8
Podtytuł Ludziom i chwilom
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
XV. ZAPUSTNEJ WARSZAWIE.

Grafika na początek utworu 1.png

»Opłatek wprost z Warszawy...«
»Dwie modlitwy«. A. Szymański.

O miasto! Kiedy ja pomyślę sobie,
Że ty tu stoisz takim oczom widne,
Co otworzone są w swym wielkim grobie
Po to, by patrzeć na cię, ty, bezwstydne!

Kiedy pomyślę, że w grobie tym słucha
Tysiąc stygnących serc — twych pulsów bicia,
Że dech i życie czerpie z twego życia,
A ty tak zimne jesteś i bez ducha...

Kiedy pomyślę, że skroś strasznej bieli
Tych pól ogromnych, gdzie śmierć się przewala,
Tułacze, co cię nigdy nie widzieli,
Ręce do ciebie wyciągają z dala,

W wielkich samotniach siedząc, jako kruki,
Ślozami[1] karmiąc wyschłość swoich ciał...
Kiedy pomyślę o tem, tobym chciał
Paść z głośnym jękiem na twych ulic bruki

I głową o nie bić i błagać Boga,
By cię chwyciły nagłe jakieś klęski,

Żeby porwała ciebie nagła trwoga,
By się duch w tobie zbudził i wstał męski...

Byś strzęsła z siebie te szychy i kwiaty,
W które się stroisz, niepomna łańcuchów,
Żebyś rozdarła na piersiach twe szaty
I pełna była płomieni wybuchów,

Pełna łez, buntu, krwi, klątwy i krzyku
Za syny twoje, co giną gdzieś marnie,
Lub w skamieniałym zaparła języku
— Jak Niobe, głazem stojąc — swe męczarnie!

By święty miało majestat rozpaczy
Wszystko, czego się tknęły twe kajdany,
By twój opłatek przez więźniów, tułaczy
Na klęczkach mógł być, jak sakrament, brany.

Warszawa, 31. I. 1889.



Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. Śloza — (z ruska) łza.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.