Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII/Po odwiedzeniu kościoła jubileuszowego w Rzymie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Poezye wydanie zupełne, krytyczne Tom 8
Podtytuł Ludziom i chwilom
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
XII. PO ODWIEDZENIU KOŚCIOŁA JUBILEUSZOWEGO W RZYMIE[1].

Grafika na początek utworu 1.png

Ojcowie Zmartwychwstańcy, to wy, siedząc w Rzymie,
Daliście, by wam Polski wymazano imię
Z tego różańca ludów, co świeci u czoła
Stawianego pomnikiem papiestwu kościoła?
Daliście z tego fryza, z marmurów tych ściany,
Gdzie miejsce ma swe schyzma, mają luterany,

Męczennicę tę Bożą i tę Pańską świętą
Wytrącić z pośród ludów, jak gdyby wyklętą!
Wobec wieków, co wchodzić będą w te podcienia,
Wyście dali ją zatrzeć aż do jej imienia?
Żaden okrzyk protestu, choć was jest tak wiela,
Nie padł z piersi kapłana ni obywatela!...
Żaden jęk nie uleciał przed Boże ołtarze! —
Więc wy nie Zmartwychwstańcy może, lecz — grabarze.
Jakże wam już daleką jest ta Polska droga,
Jak wy się ojczystego już wyparli proga,
Jak wy nie pamiętacie młodości swej hasła,
Jak w was miłość do kraju do iskry wygasła,
Żeście nie poszli, prochem posypawszy głowy,
Boso, w pielgrzymich szatach, aż przed tron Piotrowy,
Aby się ująć z płaczem za matką skrzywdzoną,
Której pól i zagonów karmiło was łono!...
A jeśli dla łez waszych nie było posłuchu,
Jakżeście już zmarnieli, zbiednieli na duchu,
Jak wam serca grobową zarosły już pleśnią,
Żeście nie wyszli z Rzymu z chorągwią i pieśnią,
Od której w świecie całym zabrzmiałyby echa,
Z starą »Bogarodzicą« świętego Wojciecha,
I z tym krzyżem, gdzie krwawią Chrystusowe rany,
Wy, Kościół wojujący i prześladowany?...
Bijcie, dzwony! niech słyszą u Wilna i Grodna,
Że Polska z wiarą swoją stać tutaj niegodna,
Że Moskwa plac ten wzięła, gdzie wam miejsce było,
Że gwałtowniej tu jeszcze i z większą tu siłą
Strącają nas w umarłych milczenie i ciszę,
Niż ten car, co się dotąd królem polskim pisze!...
Bijcie, dzwony! niech słyszy męczone Podlasie,
Że żaden pasterz trzody tu swojej nie pasie,
Że nad nami złamano tu już świecę czarną[2],
Żeśmy srebrnikiem padli i owcą ofiarną,

Że my nie Kościół Rzymski i nie Apostolski,
Że się nas tu zaparto, że tu niema Polski!
O, czemuż my Henryka[3] nie mieli na tronie,
Jak Anglja, co dziś świeci w tej ludów koronie?
Czemuż my nie zdeptali papieskiej ustawy,
Jak zrobił żonobójca i kacerz ten krwawy?
Czemuż my razem z Lutrem nie poszli przed wieki
Przed bramą Wittemberską młot podać i ćwieki,
Gdy tezy swe przybijał, z Kościołem skłócony,
Odrywając od Rzymu wyznawców miljony,
I bullę z nim papieską na stos rzucać w dymie?
— Jak Niemcy mielibyśmy dziś tutaj swe imię!
Ale my zawsze stali po Kościoła stronie,
Żołnierz wiary w Jagiełłów chadzał nam koronie,
My miecza dobywali, jak Piotr, ile razy
Malchus jaki pięść podniósł dla Rzymu obrazy,
My dali Kościołowi wyznawców, a święte
Pieśni nasze to skrzydła wiary wniebowzięte!
Wieszcze nasi trzymali górnie lirę swoją
I szli w grób pełni wiary, iż opoką stoją!
Chat naszych i pól naszych męka strzegła Boża,
A jako Jan, chrzciliśmy od morza do morza.
Kośćmi wyznawców znacząc dla kruków noclegi,
Nieśliśmy krzyż łaciński przez Sybiru śniegi;
Dla szatanów mieliśmy szkaplerz i różaniec,
Nas, za wiarę poległych — pod niebo jest szaniec!
My daliśmy kapłanów, co jak w czasy owe
Prześladowań, katakomb, mordy Neronowe,
Cierpią kaźń za włożony chrzest na głowę dziatek,
Za Hostji konającym podany opłatek!
A dziś, choć się już bramy zamknęły błękitów,
Wśród wieńca palm męczeńskich my mamy Unitów;

Krzywdzeni, zapomnieni, ostatni grosz dajem,
Za Rzymem tak tęsknimy, jak za własnym krajem!
»Rzym!... z Rzymu!...« gdy za polskie przeleci gdzie ściany,
To jak gdybyś relikwiarz podniósł poświęcany!
Rzym — to druga ojczyzna, i lepsza, bo z ducha!
Dzwonią w Rzymie — to Polska na kolanach słucha!
Papież, Kościół Chrystusów i tron Apostolski —
To nasze Sanctissimum i prawie król Polski!
Kiedy się chwiała nawa, przez wieki miotana
I szło Królestwo Ducha i wielki dzień Jana,
Poeta szable polskie oglądał w widzeniu,
Jak mury pękające w Piotrowem sklepieniu
Nad białym starcem, gdy go wszyscy opuścili,
Same jedne trzymały w wielkiej sądu chwili![4]
O, wstań ty znieważony, ty duchu dziejowy!
Odwołaj odsiecz Wiednia i bój Częstochowy!
Odwołaj Bar i Chocim[5] i prochy te stare
Bohaterów rzuć na wiatr, co legli za wiarę!
Wiej, wietrze, ponieś wieści w Nerczyńskie kopalnie,
Że Moskwa święci z Rzymem jedność tryumfalnie!
Wiej, wietrze, ponieś wieści w pustynnych tajg[6] noce,
Że domu już nie mamy, co stał na opoce!
Że nie piekła, lecz Kremla[7] przemogły nas bramy,
Że się przedmurzem wiary zwać nadal nie mamy,
Że nic tu po nas dzisiaj; tak chce pan Izwolski[8],
Tak chce car... i z Kościoła znikło imię Polski!
A ty, ludu, co padasz skrwawionem kolanem
W gruzach świątyń, rozbitych kozackim taranem,
Co w piwnicznych podziemiach masz dziś swe kościoły,
A w Orenburskich stepach swoje apostoły,

Ludu unicki, co pierś pod bagnet Moskala
Dajesz, gdy się po rzymsku modlić nie pozwala,
Co w śmiertelnych momentach, wśród ruin swych dymu,
Pytasz: »A Rzym... a Papież? czy widzi nas z Rzymu?«
Ludu, co idziesz, pędzon, gdzie Ural, gdzie Wołga,
Za jeden rzymski pacierz — niech się już nie czołga
Twa dusza u tych progów! Tu nie masz obrony!
Tu jesteś cudzy, obcy, tu jesteś wzgardzony!
Apelujże ty odtąd do Chrystusa Pana,
Bo tylko z nieba męka twoja jest widziana!
Ojcowie Zmartwychwstańcy! łez pełen i sromu
Powraca pielgrzym z Rzymu do Polski, do domu,
I nie będzie śmiał mówić, co widział z tej pychy
Arcydzieł marmurowych, lecz siądzie sam cichy,
I skrywszy twarz swą w dłonie, on będzie się modlił,
Aby duch mu wybielał, co się tu upodlił!
I strząśnie szaty, rzymskim posypane pyłem,
A będą pytać: Byłeś? — odpowie: Nie byłem!
Bo serceby mu pękło od własnych słów brzmienia,
Gdyby rzekł: »W Rzymie Polski już niema imienia!«
Ośmioro błogosławieństw tak z Rzymu dziś dzwoni:
Błogosławieni krwawej, a orężnej dłoni,
Którzy miecza ucisku nie zdejmują z brusa,
Bo tym dany na piersi będzie znak Chrystusa[9];
Błogosławieni kupcy, którzy złoto liczą,
Bo ci ziemię, krwią świętych zlaną, odziedziczą;
Błogosławieni pyszni, potężni mocarze,
Bo tym w świątyniach Pańskich zbudują ołtarze;
Błogosławieni wszyscy, co podnieśli głowy
Nad nędzę ubogiego i nad starość wdowy;
Błogosławieni, którzy obalają krzyże,
Którzy kapłanów Pańskich trzymają w jasyrze;
Błogosławieni, którzy panują nad światem,
Tych Następca Chrystusa opowie się bratem.
Błogosławieni wiary świętej krzywdziciele,
Bo ich imiona będą wyryte w Kościele.

Bij jeszcze, bij, godzino, aż dobijesz czasu,
Rośnijcie jeszcze, drzewa krzyżowego lasu;
Cierp jeszcze, Zbawicielu, kupczących w świątyni,
Aż się zorze zapali i dzień Twój uczyni!
Niechaj ręka przemocy męczeńską kość miota,
Gdzie lud Twój ukrzyżowan, gdzie Twoja Golgota!
Niech kapłan z Heljodorem[10] co zburzył ołtarze,
Wiąże sojusz — anioły niech wygnać rozkaże,
Niech siądzie nasycony i chwałą i siłą
Ziemską — nad wielką cichych i słabych mogiłą!
Przyjdzie czas, kiedy Chrystus zliczy swą owczarnię
I Polskę umęczoną litośnie przygarnie,
I z krzyża cierniowego, gdzie jęczy, zraniona,
Dobry Pasterz ją dźwignie na swoje ramiona;
Przyjdzie czas, gdy skinieniem jutrzennej swej dłoni,
Przed jastrzębiem skowronki pól swoich ochroni,
A na szalę, co dziś drży, w błękity wzniesiona,
Pobitych i maluczkich położy imiona
I ciszę ukojenia nad światem uczyni —
Lecz wtedy już nie będzie znaku z tej świątyni!

Rzym, kwiecień 1896 r.


Przypisy

  1. Wspaniały kościół świętego Joachima, wzniesiony ku uczczeniu jubileuszu Leona XIII w Rzymie, ma pod bogatym portykiem fryz, złożony z pojedynczych tarcz, na których świecą imiona chrześcijańskich państw i ludów całego świata.
    Nieopodal dwóch najstarszych cór Kościoła: Italii oraz Francyi, znajdują się narodowe tarcze Niemiec i Anglii, tudzież wypisane na krwawem polu miano schizmatyckie: »Russya«. Jest też Venezuela, Chili, Equador — nie zapomniano o najdalszych nawet. Jednej tylko Polski niema. A tak potwierdził Rzym papieski wsiąknięcie nasze w owo krwawe schizmatyckie pole.
    Pielgrzym, patrzący na to z bolesneni zdumieniem, Ojcom Zmartwychwstańcom, przedstawicielom imienia polskiego w Rzymie, ten list, w gorzkości duszy napisany, posłał. (P. a.)
    Na wewnętrznej stronie trzech ścian (czwartą zastępują słupy) portyku, który zwyczajem bazylikowym zasłania kościół św. Joachima w Rzymie, znajdują się tarcze z napisami, a mianowicie po trzy na ścianach bocznych, a 18 na ścianie głównej po obu stronach bramy wchodowej do bazyliki; na tej to ścianie głównej biegną u góry, począwszy od lewej, tarcze z napisami:
    POLACY LIETUVEI РУСИНИ RUSSIYA SCHWEIZ BRITISH EMPIRE BAYERN

    i t. d. (same nazwy państw).

  2. Po ogłoszeniu wielkiej klątwy, wyłączającej przestępcę z grona wiernych, kapłan łamał czarną świecę, zgasiwszy ją wprzódy, i ciskał z ambony na ziemię.
  3. Henryk VIII, król angielski († 1547), oburzony na papieża za to, że mu nie zezwolił na rozwód z Katarzyną aragońską, wypowiedział Stolicy rzymskiej posłuszeństwo, pozamykał kościoły i ogłosił się głową Kościoła angielskiego; żonobójca, kazał ściąć katom ze sześciu swoich żon dwie: Annę Boleyn i Katarzynę Howard.
  4. Poetka ma na myśli utwór Zygmunta Krasińskiego p. t. »Legenda« (Pisma Z. Krasińskiego, wyd. jubil. t. IV, str. 269).
  5. Pod Chocimiem nad Dniestrem stawiała Polska dwukrotnie zwycięskie czoło nawale muzułmańskiej: 1621 i 1673 r.
  6. Tajga— las syberyjski.
  7. Kreml— dwór carski w Moskwie.
  8. Izwolski— poseł rosyjski przy Watykanie.
  9. Order Chrystusa, dany Bismarckowi przez papieża (P. a.).
  10. Heliodór, wyprawiony przez króla syryjskiego Seleuka po skarby świątyni jerozolimskiej, został w przybytku świętym stratowany przez »strasznego jeźdźca w zbroi złotej«, a »inni dwaj młodzieńcy, siłą kraśni, osobni chwałą, szatą świetni«... »z obu stron siekli go biczami«. Wyniesiony na pół żywy, ozdrowiał dopiero w tedy, gdy uproszony arcykapłan Oniasz złożył za niego ofiarę.


    Grafika na koniec utworu 3.png


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.