Oto karczma dla noclégu,
Gdzie pod czarném stolowaniem,
W rdzawym świéczników szeręgu,
Szabasówka przed skonaniem
To nieczystym parśnie knotem
I upadną grube mroki,
To mdłym światełka polotem
Wdzięczne odsłoni widoki:
Drzémią Izraela syny,
Stérczą z betów pejsy, brody,
A kolébek dwa tuziny,
Mieszcząc ich wrzaskliwe płody,
Po chałupie rozmachane
Latają jak w piekle mary;
Chaje, Lejdy rozmamane,
To pieszczotą, to przez swary,
Łagodzą gniéwy bachurów,
Pod ławkami wojna szczurów;
Ojciec kaszlów i katarów
Wiatr w dziurawe świszcze ściany;
Po kątach, zamiast zegarów,
Tną kuranta tarakany.
Tekst lub tłumaczenie polskie tego autora (tłumacza) jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do tekstów wygasły (expired copyright).