Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie/Zaklęty zamek w Lubaszu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Wieża czarnéj księżniczki w Szamotułach Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie • 51. Zaklęty zamek w Lubaszu • Lucjan Siemieński Widmo w zamku Rydzyńskim
Wieża czarnéj księżniczki w Szamotułach Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie
51. Zaklęty zamek w Lubaszu
Lucjan Siemieński
Widmo w zamku Rydzyńskim

Na wysokich wzgórzach Lubasza stał niegdyś zamek, ale gniew nieba za jakąś zbrodnię dziedzica zagrzebał zamek w przepaści, która się rozstąpiła pod nim; na tém miejscu został się tylko kopiec, a z niego wyrósł dąb ogromny, który ponurym cieniem osłania tę pamiątkę. Razem z zamkiem zapadł się i należący do niego ogród, a z nim i szpaler, którego kierunek wskazuje dziś kanał głęboki. Ponura cichość panuje w téj części zaklętego zamczyska; lecz po drugiéj stronie na drodze, która się wije między wzgórkami, dostrzegają częstokroć mieszkańcy okropne widma i słyszą niezrozumiałe głosy.
Tegoż losu, co zamek, doznał i kościół w bliskości stojący; zapadł się on wraz z wieżą i dzwonami, których ponure głosy częstokroć z śród ziemi się dobywają i pewną są wróżbą jakiegoś nieszczęścia.
Przy pogrążonym w ziemi kościele i zaklęty równie jak kościół, mieszka pustelnik, który w nocnych godzinach często się w tém miejscu pokazuje i w zakonnym stroju, z kapturem na oczy spuszczonym, całą okolicę spiesznym przebiega krokiem; lecz gdy północ uderzy, niknie zjawisko, widać tylko migające się światełka, bądź to ogniki, jakie na błotach się pokazują, bądź świece grobowe palące się nad ciałem zaklętego właściciela. Wtenczas podziemne przytłumione głosy chorałem odśpiewują jutrznię.