Początki dramatu greckiego. Sofokles

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Kaszewski
Tytuł Początki dramatu greckiego. Sofokles
Pochodzenie Antygona
Data wydania 1902
Wydawnictwo Feliks West
Miejsce wyd. Brody
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Początki dramatu greckiego. Sofokles.

Dramat grecki miał swe źródło w uroczystościach, odprawianych z nadzwyczajnem ożywieniem na cześć boga Dyonizosa (Bachusa), opiekuna wszelkiej bujnej roślinności, szczególniej zaś winogradu, a łącznie z tem dawcy myśli swobodnej i entuzyastycznego nastroju.
Podczas owych uroczystości tłum, częściowo przebrany za towarzyszów bożka, Satyrów, a więc w koźle skóry przyodziany, zawodził chórem pieśni pełne namiętnych uniesień i nagłych, niespodzianych zwrotów, pieśni, zwane „dytyrambami“. Ponieważ kozioł po grecku brzmi: tragos, więc chóry te przezwano „tragicznymi“, ale zrazu nie miały one bynajmniej cechy smutnej, przeciwnie odznaczały się wesołością, najczęściej rubaszną, a niekiedy wyuzdaną.
Podobno Tespis, w drugiej połowie VI-go wieku przed erą naszą, sam stając na czele Chóru, wybierał z pośród niego jednego uczestnika, któryby zważał na treść śpiewów, a w przerwach między nimi opowiadał wierszem miarowym różnorodne podania o licznych przygodach Dyonizosa; tym sposobem do początkowego lirycznego pierwiastku dodał pierwiastek epiczny.
Następnie Frynich z Aten, pod koniec VI-go i na początku V-go stulecia przed Chr., rozszerzył zakres osnowy dramatycznej, gdyż nie tylko podania, odnoszące się do Dyonizosa, lecz i inne mity, a nawet i wypadki współczesne, brał za przedmiot opracowania w owych epicznych ustępach, przedzielających śpiewy Chóru. Zdaje się, że u niego ów człowiek, z pośród Chóru wybrany, miał już zupełnie samodzielne stanowisko, jako aktor, mogący w kilku rolach w tej samej sztuce występować, gdyż z tytułów sztuk Frynicha (one same się nie dochowały) wnosić można, iż w nich kilka już osób, a między niemi i kobiety także jako działające na scenie przedstawiano.
Rzeczywistym atoli twórcą tragedyi greckiej był Eschyl (Ajschylos, ur. 525 zm. 456 r. przed Chr.), obdarzony wyobraźnią potężną, umysłem rozległym i śmiałym, uczuciem namiętnem i wzniosłem, darem poetyckiego a jędrnego słowa niezmiernie bogatym. Pogłębił on duchową treść dramatu, wprowadził drugiego aktora do ról pomniejszych, pisywał zazwyczaj trzy tragedye, łączące się ze sobą osnową i dodawał do nich, na pamiątkę początku przedstawień, dramat „satyrowy“, o pogodniejszym nastroju. Wszystkie te cztery sztuki (tetralogia) były wystawiane jednego dnia.
Nie najwyższym w natchnieniu, lecz najdoskonalszym pod względem artyzmu, nazywany po prostu tragikiem, był Sofokles. Syn bogatego właściciela fabryki broni, Sofilosa, urodził się r. 496 przed Chr. w ślicznie położonej osadzie Kolonos, o ćwierć mili od Aten odległej, i otrzymał w tem mieście nadzwyczaj staranne wykształcenie w duchu owoczesnym. W muzyce ćwiczył go Lampros, jeden z najznakomitszych wtedy mistrzów.
Jako piękny 15-letni młodzian, Sofokles doznał zaszczytu, iż podczas uroczystości, obchodzonej r. 480 w Atenach po świetnem zwycięstwie pod Salaminą, z lirą w ręku przewodniczył chórowi śpiewaków. W jedenaście lat po tem, również w chwili pamiętnej dla ojczyzny, po odniesionem nad Persami na lądzie i morzu zwycięstwie r. 469, po raz pierwszy wystąpił na polu dramatycznem i otrzymał przewagę nad starszym od siebie o lat 30 Eschylosem. Gdy bowiem po przedstawieniu tragedyj jednego i drugiego powstało wśród widzów namiętnie objawiające się rozdwojenie między zwolennikami zasłużonego i sędziwego już tragika, a wielbicielami młodego; archont ówczesny (Asefion), odstępując od dawnego zwyczaju, wymagającego, by wybrano pięciu sędziów do rozstrzygnięcia wyższości sztuk konkursowych: powierzył to zadanie świeżemu zwycięzcy nad Persami, Cymonowi (Kimonowi), wraz z dziewięciu jego współwodzami, obecnymi na przedstawieniu; — a ci przyznali nagrodę 26-letniemu Sofoklesowi. Jaka to była sztuka, napewno nie wiadomo, ale zdaje się, że w niej występował bohater drogi Ateńczykom, cywilizator ich krainy, Tryptolem.
Odtąd w przeciągu przeszło lat 60-u, aż do śmierci, napisał i wystawił 113 dramatów tj. tragedyj i sztuk „satyrowych“, ale z nich dochowało się do naszych czasów tylko siedem: Antygona, Elektra, Trachinki, Król Edyp, Ajaks, Filoktet i Edyp w Kolonie.
Dwadzieścia razy otrzymał za swe sztuki pierwszą nagrodę, w innych wypadkach (we współzawodnictwie z Eschylosem, a potem z trzecim wielkim tragikiem greckim, Eurypidesem) — drugą. Z początku tworzył, podobnie jak Eschylos, tetralogie; później atoli występował tylko z tragedyami pojedyńczemi, w jednej sztuce całość pomysłu zamykając. Wprowadził na scenę trzeciego aktora, ażeby módz rozwinąć szerzej dyalog. Chórowi, który u Eschylosa nadzwyczaj jeszcze wielkie i ważne zajmował miejsce, Sofokles naznaczył rolę szczuplejszą, rolę widza, nieuwikłanego w namiętności, targające sercami bohaterów, wypowiadającego oględnie swoje zdanie o ich postępowaniu.
Przedstawienie plastyczne stanu duszy osób, występujących w tragedyj, zajmowało go najbardziej. Pojęcie Konieczności, Przeznaczenia, zakorzenione w umysłach greckich, utrzymał i on, ale nie zaniedbał także motywowania wewnętrznego, wykazując skutki namiętności ludzkich. Uczynił on tragedyę (jak ktoś się wyraził) zwierciadłem, odbijającem dzieje namiętnościami wzburzonego serca, które na boskie i ludzkie prawo się targa; dał zarazem poznać nicość wielkości ziemskiej wobec niepożytej potęgi niebian.
Zharmonizowanie poszczególnych części tragedyi (osnowy, sytuacyj, dyalogu, chóru) doprowadził Sofokles do szczytu doskonałości, do mistrzostwa. „Doskonałość tę — jak powiada głęboki znawca literatury greckiej, Bernhardy — zawdzięczał on nie tylko nadzwyczajnemu talentowi i artystycznej pracy, lecz takie rzadkiemu zbiegowi okoliczności; należy on bowiem do owej małej liczby poetów, którym danem było rozwinąć wielkie zdolności na trwałym gruncie, w niezamąconem szczęściu, rozkoszując się całą błogością tworzenia. Młodość jego otarła się o blaski wojen perskich; wiek męski przypadł na rosnącą wciąż potęgę Aten; widział okres rozkwitu i w pewnem oddaleniu — upadek państwa i nie tylko obracał się w kole najwyborowszego towarzystwa i najoświeceńszych umysłów, ale brał także bezpośredni udział w pełni wykształcenia literackiego i sztuki plastycznej, co wywołały wybujanie poezyi, a potem wytworzenie prozy i samowiedzy krytycznej. Tu się zjednoczyły wszystkie podniety działalności twórczej; bogactwa życia zewnętrznego i rozwoju indywidualnego złączyły się we wszystkich dziedzinach z piękną formą i pewnością smaku; za tym swobodnym ruchem, jaki lud ateński roztaczał w granicach prawa, mógł Sofokles iść spokojnie i rozważnie, zużytkowując wszystkie jego zalety, a omijając chorobliwe wyskoki panowania tłumu, ponieważ myśl i działalność poety opierała się na podstawach demokracyi umiarkowanej... Nie mniejszem też było szczęście Sofoklesa, iż za poprzednika miał Eschylosa, którego genialność utorowała mu drogę i podała środki do udoskonalenia. techniki; kto umiał rozważnie, skorzystać z takiego przygotowania, ten mniej potrzebował pomysłowości niż ścisłej a organicznej metody. Sofokles postąpił sobie mądrze i utrafił w smak swej epoki, dopełniając i pogłębiając dzieło, mistrzowską ręką do życia powołane“.
Sofokles miał podobno wyrazić się o Eschylosie, iż on tworzył rzeczy wyborne, ale bez świadomości o tem; słowa te dobrzeby charakteryzowały wielkiego tragika; on istotnie tworzył ze świadomością artystycznych środków, jakich trzeba było użyć do wywołania zamierzonego wrażenia. Nie znaczy to jednak, iżby nie był równocześnie prawdziwym poetą, tylko, że potrafił natchnieniom, pomysłom swoim nadać skończony, artystyczny umiar.
Ateńczycy umieli należycie uczcić swego wielkiego tragika. Nie tylko przyznawali mu nagrody za tragedye, lecz powierzali mu również godności państwowe. Po przedstawieniu „Antygony“ obrano go jednym z wodzów, co mieli razem z Peryklesem poskromić arystokratów na wyspie Samoa, łączących się z Persami. Drugi raz był wodzem pod rozkazami Nicyasza {Nikiasa). Sprawował także urząd hellenotamiasa tj. zarządcy skarbu związkowego w Akropolu (tj. twierdzy ateńskiej).
Opowiadają, iż ostatnie lata życia zamącił mu proces, wytoczony przez syna Jofona, który zazdroszcząc względów ojca, okazywanych młodszemu bratu (z drugiego małżeństwa), a zwłaszcza wnukowi, zarzucał Sofoklesowi zdziecinnienie i domagał się odjęcia mu zarządu majątkiem. Poeta odczytał przed sądem świeżo napisany chór do tragedyi „Edyp w Kolonie“ i przekonał wszystkich, że dzielność umysłu nie opuściła go bynajmniej.
Umarł nagle, według podań różniących się co do rodzaju śmierci, w r. 406 przed erą chrześcijańską. Ziomkowie uczcili go, na równi z Eschylosem i Eurypidesem, posągiem wspaniałym; a egzemplarze jego tragedyj, starannie przepisane, nabrały znaczenia świętości narodowej.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Kaszewski.