Pamiętnik dr Z. Karasiówny/Na co się teściowa może przydać

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zofia Karasiówna
Tytuł Pamiętnik
Pochodzenie Pamiętniki lekarzy
Wydawca Wydawnictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
Data wydania 1939
Drukarz Drukarnia Gospodarcza Władysław Nowakowski i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały pamiętnik
Pobierz jako: Pobierz Cały pamiętnik jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały pamiętnik jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały pamiętnik jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Na co się teściowa może przydać.

Pan D. miał teściową i dobrym był zięciem: teściową ubezpieczył. Jak wiadomo wolno ubezpieczyć jedną osobę z dalszej rodziny. Ustawa o ubezpieczeniu przewidziała dobrych zięciów.
Teściowej pana D. nie miałam dotąd przyjemności poznać. Widocznie była dotąd zdrowa jak ryba. Bo przecież w razie choroby dobry zięć wezwałby natychmiast lekarza. Mieszkają blisko. Punkt wyjątkowo dostępny. Za 20 minut pomoc lekarska na miejscu. I nicby go nie kosztowało. O lepszych warunkach na prowincji marzyć nie można. Aż raz przychodzi pan D. w sprawie teściowej; żąda przyjęcia przed kolejką. I rzeczywiście sprawa pilna: przyszedł po zasiłek pogrzebowy. Bo teściowa właśnie umarła. Wcale nawet nie nagle, trzy miesiące chorowała.
Do zasiłku pogrzebowego potrzebne jest świadectwo zgonu z wyszczególnieniem przyczyny śmierci.
Pan D. oburza się, że mu świadectwa dać nie chcę. To co, że chorej nie badałam. On płacił do Ubezpieczalni, jemu się zasiłek należy. Choćby nawet otruł teściową.
„Więc ona się wcale nie leczyła?“ — pytam.
„Leczyła się — mówi zięć — sam ją leczyłem“.
„To pan umie leczyć?“
„Dlaczego nie“ — odpowiada.
Obraził się, że go wyrzuciłam za drzwi.
Obraził się, gdy usłyszał, że Ubezpieczalnia nie jest do robienia interesu na nieboszczykach. Ale zażalenia do księgi zażaleń nie wpisał.
W ogóle księga zażaleń nie cieszy się powodzeniem. Od kilku lat nic do niej nie wpisano. Nie dlatego, żeby ubezpieczeni nie mieli do mnie pretensji. Lecz pisać do Ubezpieczalni zażalenie na lekarza?
„Pies psu ogona nie ugryzie“ — powiedział mi raz jeden z niezadowolonych, gdy mu proponowałam wpisanie zażalenia.
Przysłowie piękne i wiele mówiące. Znaczy, że lekarz to jeden pies a Ubezpieczalnia drugi. Pisać do psa o psie nie warto.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zofia Karaś.