Pamiętnik dr Cz. Gawareckiego/Klisze lekarskie. — Wspomnienia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Czesław Gawarecki
Tytuł Pamiętnik
Pochodzenie Pamiętniki lekarzy
Wydawca Wydawnictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
Data wydania 1939
Drukarz Drukarnia Gospodarcza Władysław Nowakowski i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały pamiętnik
Pobierz jako: Pobierz Cały pamiętnik jako ePub Pobierz Cały pamiętnik jako PDF Pobierz Cały pamiętnik jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Klisze lekarskie. — Wspomnienia.

Przebywając drogę swego żywota, jeden stąpa w ciżbie, po wydeptanym trakcie, drugi kroczy drogą mniej znaną, trzeci pnie się po samotnych ścieżkach. Jedni wędrują, ot tak, dokąd oczy poniosą, a okoliczności doprowadzą, inni zdążają do wytkniętego w marzeniu celu. Wszyscy idą w nieznane, każdy spotyka ludzi i, chce czy nie chce, musi uczestniczyć w zdarzeniach ogólnych.
Kiedy dochodzi się do pewnego etapu lub skrzyżowania dróg, zastanawia się człowiek, spogląda za siebie, przypomina co widział, co przeżył, czego doświadczył. Niejeden zaduma się głęboko nad sobą, nad innymi — pragnie pojąć co było, co jest i zrozumieć, którędy zdążyć dalej.
Jeśli droga życia przesuwa się przed oczyma duszy powoli i bezzmiennie nużąco, to i zadumać się nie ma nad czym — nuda jednostajności stępi spostrzegawczość, a istniejący w każdym człowieku niepokój zaciekawienia popada w senność.
Epoka, w której żyjemy, nie usposabia do spokojnej drzemki. Kotłuje się cały świat. Wszystko zmienia się i przeinacza. Największy śpioch musi otwierać oczy. Z chaosu wyłania się nowy świat, nowe widzenie prawdy i nowe piękno. Wszystko przekształca się z taką szybkością, że trudno nadążyć ze spostrzeganiem, a jeszcze trudniej zrozumieć logikę związku wydarzeń. Człowiek współczesny uczestniczy w ciągu roku w większej ilości wydarzeń i przeobrażeń niż nasi ojcowie w ciągu lat dwudziestu.
Etapy gościńca naszego życia są bardziej różnorodne, zmienne i bogate. Dawniej spoglądał człowiek po za siebie dopiero u kresu wędrówki życiowej, dziś musi czynić to okresowo. Obfitość, wielobarwność, a często i gwałtowność przeżyć wrażeń świeżych zaciera w pamięci obrazy minione. Mija dziesięciolecie mej pracy lekarskiej. Czas to nie wielki a jubileusz mizerny. Jako szary człowiek i przeciętny lekarz nie sprawowałem czynności reżysera wydarzeń i przeobrażeń życia. Spełniałem sprawy zwykłe, codzienne, banalne. W jubileuszowym miesiącu spoglądam po za siebie i rzucam na papier odbitki z kliszy wspomnień.
Ot, taki sobie fotograf amator.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Czesław Gawarecki.