Ogród życia (Zbierzchowski)/Ule w śniegu
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Ule w śniegu |
| Pochodzenie | Ogród życia |
| Wydawca | Księgarnia Polska Bernard Połoniecki |
| Data wyd. | 1935 |
| Miejsce wyd. | Lwów |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
ULE W ŚNIEGU
Spowite w grube słomiane pokrowce,
Białą mogiłą przysypane śniegu,
Pod ścianą domu w milczącym szeregu
Stoją me ule jak białe grobowce.
Przetrwały noce, kiedy wichry jęczą,
Śnieżne zadymki pełne lutej grozy
I nie raz jeden bezlitosne mrozy
Ściskały ścianę ich szklaną obręczą.
Lecz czy przetrwały? nieraz pełen lęku
Do białych mogił przytykam swe ucho —
Milczą me ule tajemnie i głucho,
Bowiem pod śniegiem nie odróżniam dźwięku.
Gdy błyśnie słońce, gdy z ulowych słupków
Stopnieją śniegi, czując wiosnę bliską,
Może w ich wnętrzu znajdę cmentarzysko
Maleńkich, czarnych, zamarzniętych trupków.
I głucho będzie pod moją czereśnią
I smutno będzie wśród kwiatów jabłoni,
Bo rój mój własny w słońcu nie zadzwoni
Swoją wiosenną, tryumfalną pieśnią.