Ocean (Sieroszewski, 1935)/LI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wacław Sieroszewski
Tytuł Ocean
Podtytuł Powieść
Pochodzenie Dzieła zbiorowe
Data wydania 1935
Wydawnictwo Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Druk Zakłady Graficzne „Bibljoteka Polska“ w Bydgoszczy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
LI.

Po burzliwych i długich obradach, od udziału w których Beniowski stanowczo się usunął, powszechne zgromadzenie wyniosło rezolucję, postanawiającą wyjazd niezwłoczny. Baturin w imieniu załogi zaniósł ją Beniowskiemu, wyrażając jednocześnie podziękowanie ogółu za wszystko, co dla niego Beniowski uczynił: za jego pieczę o wspólne dobro, za sprawiedliwość, stanowczość i zarazem wyrozumiałość w postępowaniu z podwładnymi ludźmi, za trudy i kłopoty, których nie żałował z narażeniem życia. Powiedział, że załoga ponawia mu swoją przysięgę ślepego posłuszeństwa i zgadza się zawczasu na wszystkie jego plany i zamiary. Powtórzył raz jeszcze prośbę załogi, aby Beniowski przyjął od nich część wspaniałomyślnie darowanego złota i kamieni.
Podał je przy tych słowach Beniowskiemu z wielką czcią w tej samej szkatułce, w jakiej ofiarował je mu Huapo. Beniowski bardzo się rozrzewnił, szkatułkę przyjął, poczem przedstawił żądanie Stiepanowa.
Wszczęły się znowu burzliwe debaty, które zamieniły się rychło w swary i zagroziły ponownym rozłamem. Zwolennicy Stiepanowa krzyczeli już, że plują na wszelką rezolucję, że zostaną tutaj, bo im się tak podoba, i że siłą zatrzymają to, co im się z okrętowego sprzętu należy. Już nawet część ich rzuciła się po broń, stojącą w kozłach pod namiotem Beniowskiego, a przeciwnicy ich pobiegli za nimi z przekleństwami i nożami w ręku, gdy nagle Stiepanow dał znak, że chce mówić:
— Wobec tego, co tu się dzieje, zrzekam się mego zamiaru — rzekł szlachetnie. — Jadę do Chin i proszę jeno o pozwolenie powrócenia tu przy pierwszej okazji. Proszę też, aby odjazd nasz został odłożony jeszcze na dni kilka, abyśmy wszyscy po niedawnych trudach wojennych mogli dobrze wypocząć oraz zawiązać tutaj przyjacielskie stosunki, tak bardzo potrzebne nam dla przyszłych naszych zamiarów!
Na wszystkie te punkta Beniowski się zgodził i załoga resztę dni pobytu swego na Formozie spędziła na wycieczkach w głąb kraju, na miłostkach z pięknemi Formozkami, na ucztowaniu oraz na uczeniu się tutejszego języka. Beniowski ze słów don Hieronima, który bywał codziennie w obozie gościem, opisał w krótkich wyrazach ciekawą zewszechmiar wyspę, jej mieszkańców, jej stan polityczny i gospodarczy, jej urządzenia i obyczaje. Wypracował również znakomite prawidła, według których, jego zdaniem, powinny być urządzone na tej wyspie i wogóle w krajach cudzoziemskich kolonje europejskie.
Pisał więc w tej sprawie, że:
1) „Przed założeniem każdej osady wypada najpierw rozważyć, czyli rząd jej na sile czyli na handlu zasadzać się będzie, i nadto, jakowy handel większe dla niej przyniósłby korzyści: czyli handel zamiany, czyli ekonomiki lub przemysłu.
2) „Przy zakładaniu osady należy wprzód zjednać sobie życzliwość, zaufanie i przychylność krajowych mieszkańców. Tym jedynym oni sposobem ujęci od kolonistów, sami im dopomogą do opanowania gruntów i okolicy, w której osiąść pragną, a wówczas z łatwością przyjdzie i oswoić ich z swojemi prawami i skłonić ich do takiego handlu, jaki jest w zamiarze. Wtedy jeszcze i ta największa korzyść: nie wypadnie potrzeba utrzymywania sił znacznych, które wiele kosztują, dla zasłony i obrony osady od wrogich zamachów.
3) „Kiedy kolonja ma się wspierać na zasadach siły zbrojnej, tej bodźcem powinna być jedynie sława i honory. W tym bowiem tylko jednym przypadku rozszerzy ona swoje podbicia i lękać się nie będzie, aby od kogo podbitą została.
4) „Siedlisko na stolicę osady wybrane powinno być zdrowe i niczego opuścić nie trzeba dla zapewnienia tej korzyści tak istotnej dla życia ludzkiego.
5) „Konieczną jest potrzebą, dobrym sposobem, czy orężem zająć najlepsze dla okrętów stanowiska i grunty jak najżyźniejsze, zabezpieczyć sobie nareszcie żeglugę i komunikację na przedniejszych rzekach, a to wszystko w celu podgarnięcia wszelkich odnóg handlu i posunięcia rolnictwa do najwyższego stopnia, iżby zapomocą tych dwu jedynych środków przemysł i rękodzieła kwitnącemi uczynić.
6) „W zakładaniu jeszcze osady unikać należy owych regularnych, długiej pracy i wielkiego kosztu potrzebujących fortyfikacyj. Najmocniejsze zaś twierdze budować wypada wewnątrz kraju, przeto by uniknąć owych nagłych i niespodziewanych napadów, które najprędzej ruiną grożą. Przy zachowaniu tej ostrożności, niema się czego od obcych lękać osada, i utrzyma się dłużej, niż inna, przy zdobytej przez siebie prowincji, i chociaż nieprzyjaciel oną napadnie, chociaż podbije nadbrzeżną jakową fortyfikację, daleko mu jeszcze do tego, by snadnie w takowym razie opanował całą krainę.
7) „Powinna być liczba jak najmniejsza w osadzie Rad i Kantonów, tudzież osób je składających. Tyle ich tylko używać należy, ile nieodbitą jest potrzebą do prowadzenia interesów kolonji.
8) „Zbytek wszelki surowo ma być z niej wygnany. Znaki jednak dystynkcji, podług rozmaitych klas obywateli, którzy kolonję składają, ustanowić należy, gdyż niechaj kto co chce mówi, jedyny to i najlepszy sposób zachęcenia i wzniecenia emulacji.
9) „Nie może być inaczej przemysł zachęcony, jak gdy prócz honorowej nagrody, wszystkie podadzą się kolonistom sposoby do sprzedaży swoich produktów albo li też towarów. Gotowizna wówczas, zasilając rolnika i rękodzielnika, przez odbyt pracy rąk jego zwróci się zawsze do rządu przez rozmaite zamiany.
10) „Zapewnić należy wolność wyznania. Szczęśliwy kraj każdy, gdzie panuje tolerancja obok części jednego Boga.
11) „Protekcja praw bronić i zapewniać powinna los niewolników i nadto ułatwić tej klasie ludzi nieszczęśliwych sposobność, ażeby zapomocą pracy i przemysłu dojść w pewnym czasie mogli do stopnia wolnych obywateli.
12) „Że ludność jest największą zasadą siły i potęgi każdego narodu, a tem bardziej osady, należy rządowi nietylko jej pomagać, ale zachęcać ją, chociażby to nawet i kosztować miało. Prawa zaś przestrzegać powinny onej całości. I tak obok najsroższych kar przeciwko rozwiązłości i rozpuście trzeba przewilejami a nawet gratyfikacjami nagradzać rodziców, którzy z swego małżeństwa pewną liczbę synów spłodzą...“
Dalej szły warunki, według których Beniowski podejmował się jakiemu europejskiemu mocarstwu założyć na wyspie Formozie osadę. Wszystko to Beniowski zawczasu obmyślił i przygotował wobec zbliżającego się przybycia do portów europejskich.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wacław Sieroszewski.