O ty piękności, w kwiecie nam porwana

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


O ty piękności, w kwiecie nam porwana • George Gordon Byron
O ty piękności, w kwiecie nam porwana
George Gordon Byron
w przekładzie N.N.[1]

O ty piękności! W kwiecie nam porwana,
Głazy pomnika nie zaciążą tobie;
Lecz nad murawą wzniesie na twym grobie
Róża woń świerzą w twój powab odziana:
Wśród puchu trawki, wśród dyszącej woni
Melancholijny cyprys cię osłoni.
Często zwieszona ku temu strumieniu
Boleść bezsilną głowę swą nachyli;
Syta marzeniem, odejdzie po chwili,
Odejdzie we łzach, w głębokim milczeniu,
Z tłumionym jękiem, stopą lekką, wolną,
Jak gdyby sen twój przerwać była zdolną.
Łzy są daremne, śmierć na jęki głucha;
Nie mniej łez przeto na grobowce spada...
- Zapomnić - mówisz. - Marna twoja rada!
I ty, o luba! zdając niebu ducha,
Gdy mi chcesz ulżyć tą zabójczą radą,
Łezkę masz w oku i twarz smutkiem bladą.


Przypisy

  1. Przypuszczalnie autorem przekładu tego wiersza jak i wiersza Widziałem cię płaczącą jest Szymon Konopacki (1790-1884).
    Oba przekłady pochodzą z roku 1837.


Znak domeny publicznej
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).