O starcu, Śmierć odwłaczającym

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Anonimowy
Tytuł O starcu, Śmierć odwłaczającym
Rozdział Bajka o kocie i myszach
Pochodzenie Biernata z Lublina Ezop
Redaktor Ignacy Chrzanowski
Data wydania 1910
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)

Cały zbiór

Indeks stron

4. O starcu, Śmierć odwłaczającym.

Śmierć, mająca wziąć starca, stawa przed oczyma
I nieprzyjazną życiu w ręku kosę trzyma;
Gość straszny, wyschły, gdy się nieco zastanowi,
Wnet do chorego starca tak na migi mówi:

„Przępędziwszy już życia przez tak długie czasy,
„Pójdź, daremny ciężarze, pod ciemne tarasy!“
Chory, na ten głos jakby piorunem przeszyty,
Nie wie, co wprzód, co potem rzec ma; stoi wryty.
Jak już do siebie przyszedł i zaś zwolniał znacznie,
Tak z jękiem słabym glosem mówić do niej zacznie:
„Złota Śmierci! twój wyrok odłóż na kilka dni,
„Abym liche dostatki rozporządził snadniej!
„Trzeba nędznemu pisać testament, a między
„Tym wszystkim z mych rąk zawisł dział wszystkich pieniędzy;
„Jak tylko sprzęt ruchomy zliczę, ile zmogę,
„W tę długą bez powrotu już się puszczę drogę.“
Śmierć na to: „Cóżeś robił dotychczas, mój drogi?
„Nie miałżeś potylektoć odemnie przestrogi?“
Rzecze chory: „Nigdym cię na me oczy ani
„Widział, ani znał kiedy w tej postaci, pani!“
Śmierć, z marsem obróciwszy nań gniewliwe oko,
Tak mu szczerego kłamstwa dowodzi szeroko:
„Ty, kamienny posągu! ty, żelazny słupie!
„Ślepy cale i głuchy, obrzydliwy trupie!
„Z twych rówienników, oprócz dwóch, polegli razem
„Wszyscy tym, które w ręku widzisz mych, żelazem.
„Niemowlęta i młodzi mej nie uszli kosy,
„Też same były matek, też i ojców losy.
„Nigdyż ci się pogrzebu widzieć nie zdarzyło,
„Ani szlochanie o twe uszy nie obiło?
„Słuch ustaje, smak cale ginie juz do jadła,
„Oczy ledwo co widzą, ciemność na nie padła.
„Przy jagodach masz dołki, nie przy kościach ciała,
„Zmarszczona, jak w jagodzie suchej, skóra cała.
„Ostatni oddech z krzypkiem z piersi się dobywa,

„Ledwie znak tej czerstwości, co tak była żywa.
„Takim będziesz, — wołały z trumn zgniłe napoły
„Trupy; takim będziesz ty, — wołały popioły.
„Czyż to nie były jasne przyjścia mego znaki?
„Czyż o bliskości mojej nie wieszczyły ptaki?
„Mogłeś stąd wnieść, że wkrótce i ty będziesz w grobie,
„Mogłeś o nieuchronnym tym dniu myślić sobie!
„Ślepy byłeś na takie okropne rozruchy?
„Na te straszne pioruny byłżeś zawsze głuchy?
„Porzuć łóżka! ostatnia godzina docieka,
„Pojdź, dokąd poszli inni: toż cię teraz czeka“.
Jak tylko przez choroby śmierć ci grozi kosą,
Grzechy twoje zbawienną łez obmywaj rosą!
Który o jutrze wróżysz, Śmierć nagleć obarczy,
A ledwieć i dzisiejszy dzień na płacz wystarczy .

Anonim.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Anonimowy.