O Justycyjaryjuszach w Polsce w XIV i XV wieku (Recenzja Oswalda Balzera)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Oswald Balzer (rec.)
Tytuł O Justycyjaryjuszach w Polsce w XIV i XV wieku
Pochodzenie Kwartalnik Historyczny. Rocznik I
Data wydania 1887
Wydawnictwo Towarzystwo Historyczne
Drukarz Wł. Łoziński
Miejsce wyd. Lwów
Indeks stron
Dr. Abraham Władysław: O justycyaryuszach w Polsce w XIV i XV wieku. Rozpr. i sprawozd. Wydz. hist.-fil. Akad. Umiej. Tom. XIX. str. 1—59. Kraków 1887.

Dla czego nie: o oprawcach? Boć przecie to była polska nazwa, której współcześnie na oznaczenie tego urzędu używano. Wyrazów: iusticiarius, iusticionarius, nie polonizowano przecież, mając wyraz rodzimy na oddanie tego samego pojęcia.
Możemy powiedzieć na pochwałę pracy niniejszej, że na tem kończą się prawie nasze zarzuty. Sumienne wyzyskanie wszystkich znanych dotąd wzmianek o oprawcach, wciągnięcie w zakres badań po części nawet materyału archiwalnego (z archiwum krakowskiego), trzeźwa i ścisła interpretacya źródeł i bystra kombinacya dat i faktów, oto rzeczy stanowiące dodatnie strony tej monografii, a zarazem zapewniające jej trwałą wartość naukową. Autor w ślad za innymi uczonymi wywodzi początek oprawców z Czech i przypisuje wprowadzenie tego urzędu Wacławowi, ale twierdzenie to popiera przekonywającymi dowodami, których dotychczas nie mieliśmy. W historyi samego urzędu rozróżnia dwie epoki: jednę przed rokiem 1386, w którym Jagiełło na prośbę szlachty urząd ten chwilowo zniósł, i drugą po roku 1386 aż do końca niemal wieku XV, w której oprawcy fungują nadal i to nawet mimo powtórnie orzeczonego zniesienia w przywileju jedlnieńskim z r. 1430—33. W epoce pierwszej oprawca ma bardzo szeroką władzę sądowniczą, sądzi bowiem w sprawach o rozboje, najścia domu, gwałty połączone z zabójstwem lub zranieniem i podpalenia, nadto o kradzieże, jeżeli złoczyńcę schwytano z licem lub jeśli zbrodniarz był publicznie wywołany, bez względu na to, czy obwiniony jest szlachcic czy nieszlachcic; w epoce drugiej ma już tylko jurysdykcyą w sprawach o kradzieże z licem, tudzież przeciwko publicznie wywołanym, inne zaś sprawy, w których poprzednio był właściwy, przechodzą pod kompetencyą starosty jako (znane) quatuor articuli. Prócz tego w pierwszym zarówno jak i drugim okresie oprawca sprawuje policyą bezpieczeństwa i występuje jako oskarżyciel publiczny. Ta ostatnia funkcya zostaje w związku z dokonaną w Polsce recepcyą zasad kanonicznego procesu inkwizycyjnego, tak jak go skonstruowało ustawodawstwo Innocentego III.
Oto krótka treść tej ciekawej i pouczającej rozprawki, która rzuca wiele światła na historyą sądownictwa i procesu karnego w Polsce średniowiecznej. Godząc się w przeważnej części na wywody autora, sądzimy, że jedno z twierdzeń, które postawił, powinno ulec dyskusyi. Autor mniema, że pierwotna jurysdykcya oprawcy w czterech artykułach była samoistną i wyłączną, że mianowicie wykluczała jurysdykcyą starościńską. Pomniki z okresu przed r. 1386 zdają się przemawiać przeciw temu mniemaniu. Statuta Kazimierza W. wykazują, że już podówczas starosta — przynajmniej wielkopolski — miał w sprawach karnych władzę bardzo szeroką, niemal królewską (a. 3 stat. Wpol. Item statuimus, quod de causis criminalibus... nos vel nostri successores ac capitanei cognoscere etc.; a. 29 tegoż stat.: Statuimus, quod si aliquis coram nobis vel capitaneo nostro de aliquo maleficio accusatus fuerit). Nie można tedy zdaniem naszem przypuszczać, że dopiero z czasem (po roku 1386) jurysdykcya starościńska rozszerzała się coraz więcej, mianowicie także na cztery artykuły, owszem przyjąć raczej należałoby porządek odwrotny, że ta jurysdykcya, początkowo bardzo obszerna, bo z zastępstwa króla wynikająca, z biegiem czasu coraz bardziej była ścieśnianą. Począwszy od statutu wartskiego z r. 1423 wszystkie postanowienia dotyczące tej sprawy tchną widoczną dążnością ograniczenia władzy starostów; jeżeli mimo to pozostawiają im orzecznictwo w czterech artykułach, to widocznie wykonywali je starostowie już z dawna, od początku; nowych uprawnień nie przyznanoby im zapewne wcale. Tak rzecz tłómacząc, stwarzamy jednak nową trudność, której nie omieszkał podnieść sam autor: przypuszczamy kompetencyą w tych samych sprawach dwóch samoistnych, niezależnych od siebie urzędów (oprawca bowiem w okresie pierwszym nie podlegał staroście, ale wprost królowi). Może jednak ta pozorna sprzeczność da się wytłómaczyć przypuszczeniem, że oprawca początkowo (niekoniecznie aż do roku 1386) powołany był do sprawowania jurysdykcyi tylko nad chłopami, nie zaś nad szlachtą za czem przemawiałaby okoliczność, że w przywilejach zwalniających z pod władzy oprawcy, zwalniani są tylko kmiecie, że nawet w późniejszych czasazh[1] działalność oprawców sprawowaną jest głównie przeciw kmieciom, mniej przeciw szlachcie, i że kmiecie obowiązani byli w zasadzie do składania trybutu „oprawcowe” na rzecz oprawcy, co w każdym razie wskazuje na ścisły stosunek tego urzędu do chłopów. Tak rzecz pojmując moglibyśmy powiedzieć, że sądownictwo karne, obejmujące cztery artykuły, należało pierwotnie do starosty, o ile chodziło o szlachtę, do oprawcy, o ile chodziło o kmieci, i że dopiero później oprawca uzyskał jurysdykcyą także nad szlachtą. Jest zresztą możliwe i drugie jeszcze przypuszczenie. Trzeba pamiętać o tem, że liczba starostów była początkowo bardzo małą, i że władza ich rozciągała się na bardzo wielkie terytorya; starosta nie mógł tedy osobistą ingerencyą utrzymywać bezpieczeństwa w całej prowincyi; stąd okazała się potrzeba ustanowienia urzędników spełniających to samo zadanie w poszczególnych ziemiach, a tymi byli właśnie oprawcy. Tutaj moglibyśmy przypuścić nawet od samego początku jurysdykcyą ich nad szlachtą, a nie potrzebowalibyśmy w zasadzie zaprzeczać staroście władzy orzekania w czterech artykułach. Z czasem, kiedy liczba starostów się powiększyła, przeszli samoistni dotąd oprawcy pod ich zwierzchnictwo. To są oczywiście tylko myśli, które rzucamy, nie mogąc wdawać się w szczegółowe ich rozwinięcie; bliższe zbadanie ich polecamy uwadze naszych uczonych.
Autor pominął w swej pracy historyą oprawcy w ziemiach ruskich, nie posiadając żadnego materyału do badań źródłowych. My z naszej strony, opierając się na wydanych tymczasem zapiskach sanockich, a nadto mogąc korzystać, dzięki uprzejmości wydawcy prof. Liskego, z drukującego się obecnie zbioru zapisek halickich, podajemy kilka uzupełnień w tym kierunku. Instytucya oprawcy na Rusi była może zbędniejszą, niż gdziekolwiek indziej w Polsce, bo na Rusi istniał urząd wojewody grodzkiego, który po części spełniał funkcye oprawcy, mianowicie zaś wykonywał także władzę policyjną. To nam tłómaczy, dla czego w ziemi halickiej, nawet już po wprowadzeniu organizacyi sądowniczej polskiej, nie napotykamy żadnego śladu istnienia tego urzędu. Napotykamy go natomiast w ziemi sanockiej; snać bezpośrednie sąsiedztwo z Małopolską i większy wpływ instytucyj czystopolskich wpłynęły tutaj na przyjęcie tego urzędu i to nawet przed ostatecznem spolonizowaniem sądownictwa na Rusi. Pierwszą wzmiankę o oprawcy spotykamy już bowiem pod rokiem 1425 (AGZ. t. XI nr. LIX i 185). Najpóźniejsza wzmianka sięga roku 1448 (nr. DCCCLXIV), co gdy zważymy, że wydane akta sięgają do roku 1462, a więc o 14 lat dalej, w ciągu których oprawca wcale już nie występuje, zdawałoby się wskazywać na to, że urząd sam poszedł w zapomnienie i to tutaj wcześniej aniżeli we właściwej Polsce, choć i tam druga połowa wieku XV jest okresem ostatecznego upadku oprawców. Na całą ziemię jest tylko jeden oprawca w Sanoku, nosi on tytuł: iusticionarius, iust. terrestris (nr. 1380 i 1381) albo iust. terr. iuratus (nr. 1324), po polsku zawsze: oprawcza. W sesyach sądowych bierze czasami udział (nr. LIX, 193, XCVII, XCVIII, CIII, 819, DCCCLXIV), jednakże tylko wyjątkowo, tak że nie można przypuścić, iżby zasiadał tutaj z mocy swojego stanowiska urzędowego, lecz tylko jako przypadkowo obecny assessor. Stąd też na takich sesyach sądzą się niejednokrotnie sprawy prywatno-prawne, które jak słusznie wywiódł dr. Abraham, pod kompetencyą oprawcy nigdy nie podchodziły. Zdaje się, że w czasie, do którego odnoszą się nasze zapiski, oprawca nie miał tu w ogóle żadnej władzy sądowniczej, nawet w sprawach karnych. Przed sądem, w którym oprawca bierze udział, rozstrzygają się wprawdzie czasem sprawy karne, i tak o kradzież (185, 819), o reperkusyą cięży (292) i o diffidacyą (2603), jednakże i tutaj jest on tylko assessorem, bo naprzód nie zasiada na roku sam, tylko z innymi urzędnikami, powtóre te same sprawy rozstrzygają się częstokroć przed sądem, w którym nie bierze udziału, wreszcie zap. 185 wyraża się: non comparuit Iosip contra iustitiarium pro furticinio, co wskazuje wyraźnie, że oprawca był tu tylko przeciwnikiem obwinionego, a więc oskarżycielem, choć w nagłówku tej zapiski wymieniony jest jako assessor. Natomiast bardzo wybitnie przeziera z tych zapisek jego władza oskarżycielska. Częstokroć nazywany jest wprost oskarżycielem (actor, 1329. 1330), który obwinia (citat, 1380, inculpat 1738, 1780, 1870), i to albo sam, albo wespół z poszkodowanym (1329, 1330, 1380, 1381, 1383). Sprawy, w których oprawca występuje w roli oskarżyciela dotyczą bądź kradzieży (185, 1738, 1780, 1870), bądź zabójstwa (1313), bądź najścia domu i zabójstwa (1324), bądź zranienia i pojmania kilku serviles regales, pomagających oprawcy przy chwytaniu złodziei i odbicia tychże złodziei (1329—30, 1380—83).
Prócz tego wykonywa także władzę policyjną i tak przychwytuje złoczyńców (1313, 1738, 1381), poszukuje u nich za skradzionemi rzeczami (1718). Działa zaś raz przeciw nieosiadłemu (szlachcicowi? 1324), raz przeciw wójtowi (1870), zresztą tylko przeciw kmieciom, nigdy wprost przeciw szlachcie, przynajmniej osiadłej, jeżeli zaś pozywa szlachcica, to tylko o tyle, o ile tenże obowiązany jest do dpowiedzialności za swoich kmieci lub officyalistów (1324, 1329—30, 1380—83). Skonfiskowany majątek złodzieja przechodzi, o ile się zdaje wynikać z zap. 1383, w całości na rzecz oprawcy, nie w połowie, jak się praktykowało w Polsce. Z tej samej zapiski wynika również, że oprawca nie musiał zajmować poczesnego stanowiska społecznego, skoro nawiązka za rany płaci mu się w takiej samej wysokości, jak poddanym dóbr królewskich. Wreszcie charakterystyczną jest zap. 1037, w której oprawca wespół z 12 świadkami oczyszcza się z zarzutu zbrodni podpalenia; pod względem prawnym wynika z niej to, że podlegał staroście, gdyż ekspurgacya przeprowadzoną została przed sądem grodzkim.O. Balzer.

Przypisy[edytuj]

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku — winno być: czasach.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Oswald Balzer.