O Źelonym oku

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tytus Czyżewski
Tytuł o Źelonym oku
Pochodzenie Jednodńuwka futurystuw
Redaktor Bruno Jasieński
Data wydania czerwiec 1921
Wydawnictwo Bruno Jasieński
Drukarz Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Krakuw
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Wszystkie fragmenty
Pobierz jako: Pobierz Wszystkie fragmenty jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Wszystkie fragmenty jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Wszystkie fragmenty jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron


TYTUS CZYŻEWSKI
„o Źelonym oku“
i o swoim malarstwie
(autokrytyka — autoreklama).

„Źelone oko“ napisał Tytus Czyżewski t. zn.

ja

myśląc o pszewrotnośći koloruw, linji i formy. W świeće wszystko żyje i wszystko ma swoją wartość. Co ńe żyje — ńe istńeje, a co ńe istńeje ńema ańi formy, ańi barwy.
„Koćą serenadę“ napisałem  „nathńony“  pszez uczuće miłosne pewnego koczura starego znajomego mej znajomej kotki.
Miłość u zwieżąt odbywa śę z furrorem i z bezpośredńośćą Instynktu.
„Pastorałki“ moje są reminiscencją podtatszańskiej wśi rodźinnej (z lat dźećinnyh), na kturą spadł obfity śńeg grudńowy

hej kolęda, kolęda.

„Śpiewające domy“ to „poemat“ kszywośći linji i miary. Wszystko tańczy w europejskiej hući powojennej.
Domy śmieją śę z ludźi, a ludźe płaczą nad swoją głupotą.
Dźeći śmieją śę z rodźicuw.
„Melodja tłumu“ jest to poemat ńepokoju, albo denerwujący misz-masz paryskiego bulwaru (bul-miszlu), na kturym znalazła śę moja osobistość (polskiego artysty bez steru i kotwicy).
„Le soir d’ amour“ jest to szczękańe zembami pszed „tem“ — co „potem“ staje śę zwykłą banalnośćą.
„Elektryczne wizje“ — zmehańizowany poemat.
Człowiek spłodźił i rozpętał mahinę, ktura kiedyś zabije go, albo wywyższy.
Zbudujemy maszyny — pojedźemy na gwiazdy, aby obserwować słońce.
Słońce zdźiwi śę skąd człowiek nabrał „tyle“ rozumu.
Człowiek zbuduje mehańiczne słońce.
Stare słońce — to stara poczćiwa maszyna.
Kohajmy słońce i ńe wygadujmy na ńego poza oczami.
Pszyszły człowiek, to elektryczna maszyna — czuła, skomplikowana, a prosta w stylu.

· · · · · · · · · · · · ·

Rużńi krytycy pisali o „Źelonym oku“ rużne żeczy.
Krytycy piszący w gazetah o „poezji“ zgadzali śę prawie wszyscy na jedno, — że moje poezje są złożone z minimum „talentu“, natomiast malarstwo moje uważali za żecz „epokową“.
Naodwrut — krytycy piszący w gazetah o „sztukah plastycznyh“ zgadzali śę prawie wszyscy na jedno, że poezje moje są „epokowe“ (?!), a malarstwo moje jest „ńedołężne“, bez „rysunku“ i „koloru“.
Wiedząc jednak z doświadczeńa, że w polskiej praśe najlepsze artykuły o polityce piszą inżyńerowie i muzycy, o rolńictwie i ogrodńictwie — generałowie, o handlu — poeći, o poezji — prawńicy i lekaże, o medycyńe — profesorowie językuw starożytnyh (greka, łaćina), o grece i łaćińe — profesorowie rysunkuw, o sztukah plastycznyh — doktorowie weterynarji, geologji i nauk politycznyh.
Z tego powodu jestem o moje„ Źelone oko“ i o moje malarstwo zupełńe spokojny.
Kohajće elektryczne maszyny, żeńće śę z nimi i płodźće Dynamo-dźeći — magnetyzujće i kształćće je, aby wyrosły na mehańicznyh obywateli.
Tego wam życzy wasz poeta bez „skszydeł“ i malaż bez „farby“.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tytus Czyżewski.