Na marginesie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Na marginesie • Władysław Orkan
Na marginesie
Władysław Orkan

Dansing, ot, flirtu trochę, trochę obmów w kącie
I westchnienia, skarżące losy: „Ach, to życie!..."
Ono też, krzywdzone wciąż, jak osioł w chomącie,
Turystkom w bezcel — nudą odpłaca sowicie.
 
Dwóch mężów miałaś w życiu
I mówisz: „Nie wiem, co to miłość" —
Majaczysz o rozbiciu,
Wyrzekając na losu zawiłość.
 
Gdybyś kochała sama,
Życie naraz stałoby się cenne,
Jak do Raju zobaczona brama,
Która prowadzi w Gehennę.
 
O cóż chodzi niewieście?...
Gdy jej wszelkim pragnieniom współdzwonisz,
Będzie cię uwielbiała —
Nie minie dni czterdzieście —
Gdy jak głupiec czas z zapałem trwonisz,
Tracisz się dla niej bez mała —
Ona, zużywszy cię wreszcie,
Będzie w innym współdźwięku szukała.
 
O sfinksowatość dusz niewieścich,
Jakże głęboka!
Próżność, kaprys, no i pustka w treści —
Gwiezdność dla oka.
 
Olśniony tajemniczością,
Wszystko byś złamał dla Złudy —
W końcu, do syta napojony czczością,
Wracasz, jak pies do budy.
 
Wszystko prawda, co tu powiedziano
O przymiotach niewieścich: iż są złudne —
Lecz gdyby je z tej planety zwiano,
Strasznie życie stałoby się nudne.
 
Cokolwiek bądź przenieść by ci padło
Przez niewiastę o zmylonym celu,
Zagadkową — zważ, mój przyjacielu,
Żeś ty sam ją stworzył nieodgadłą.
 
I co byś słyszał w gospodzie przydrożnej,
Co by-ć w zemście zawodu donieśli oszczercę,
W osądzie swoim bądź nadto ostrożny,
Gdyś w niej dojrzał jedno tylko: serce.
 
W miłości:
Wszystko, co powiesz — jest zwiędłe, zdeptane,
Jak przez głupców na drogę wyrzucone kwiaty.
Co pomyślisz — jest z góry wiedziane,
Jak po stokroć przez mędrców odkrywane światy.
Wyrazić możesz tylko w jednej niefałszywej nucie
Miłość —: a tą jest proste czucie.
 
O nie poznane wiedzą uczuć niwy!
O trudne drogi miłości!
Znałem dwojga małżonków szczęśliwych —
Byli to ludzie zbyt prości.
 
Aby zobaczyć prawdę istną,
Musi serce po żalu owdowieć — —
Najistotniejszą z rozmów
Jest milcząca czworga oczu spowiedź.

Głęboko w studni jak niebo
Toną prawdy uczuć osobiste — —
Najczytelniejsze karty listów
Są te, które pozostały czyste.
 
Młody świat się przed sercem co chwila
otwiera —
Co moment witają nas odrodzenia bramy —
Bo uważcie: młodość nie umiera —
Młodość sami w sobie zabijamy.
 
Jakiż to powód,
że wśród tej rzeszy ludzi,
Od których świat
rozgwarem pustym tętni,
I z których każdy
tak się gdzieś spieszy, trudzi,
Przechodzimy zimni, obojętni —
 
A rozpoznana w tłumie
twarz bliska przyjaciela,
Mimo że, posławszy nam
promień spojrzenia, zachodzi,
Na długo w serce wlewa
urok odrodczy wesela
I z ludźmi tęczą nas godzi —?

Błąkamy się wśród tłumu,
niby wśród piasku pustyni,
„Coś" zamierzamy,
co się w bezkresy pddala —
Czynimy coś — na pozór —
lub „coś" za nas to czyni,
Znosi nas fala, fala —
 
W odmęcie
pragniemy się skupić, zastanowić,
Stanąć na pewnym brzegu,
odnaleźć się w sobie —
Wciąż opóźniana wola:
by się odrodzić, odnowić —
Aż odnawiamy się... w grobie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.