Na cześć Elizy Orzeszkowej

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Ludziom i chwilom
Uzupełnienie
Podtytuł Na cześć Elizy Orzeszkowej
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VI
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa.
Drukarz G. Gerbethner i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron

IIIb. NA CZEŚĆ ELIZY ORZESZKOWEJ.[1]

W czyją to cześć te serca biją dzwonem?
Komu chcą nieść snop kwiecia wraz z pokłonem?
Pod czyj to znak, na czyje hasło śpieszy
Rwący się ptak, duch tej niewieściej rzeszy?

Czy wraca z dróg, czy idzie w bój wódz mężny,
Tryumfów bóg, bohater walk orężny?
Czy mędrca skroń, co zbadał wiedzę całą,
Niewieścia dłoń ma dziś uwieńczyć chwałą?

Tak! Idzie wódz, co zwiódł ogromne boje,
By cienie zmódz, by zdobyć dnia podwoje,
Co starą noc w jej twierdzach dziś zwycięża;
Tak! Idzie moc: Niewiasta z sercem męża!

Tak! Idzie duch, co zawsze leciał w słońce,
Co porwał w ruch bezwładnych dusz tysiące,
Co słabym dał tarcz światła ku obronie
I prawdy dział w skrzywdzonych złożył dłonie!


Dawno już świat te słowa słyszał wieszcze,
Że lilji kwiat, zamknięty słońcu jeszcze,

Przez znój i trud, przez życia krwawe burze
Przyszłości cud w myślącą zmieni różę[2].

Dawno już dreszcz przez serce szedł stulecia,
A wichr i deszcz otrząsał puchy kwiecia;
I lilji pąk na wieku skalnym złomie
Wśród łez i mąk przemieniał się widomie.

Lecz długo tkwił w tej opoczystej roli,
A nie miał sił, świadomej nie miał woli,
By słońcu swój otworzyć kielich cały. —
I tak trwał bój i łzy i męka — trwały.

Aż przyszedł duch, niewieści duch świetlany,
I krwawy puch opatrzył jako rany
I światło róż w płomiennej tchnął iskierce
I myślą róż naznaczył lilji serce.

I podniósł kwiat koronę swą przejasną
Na ducha świat, na blaski, co nie gasną,
I uczuł sam zakwitu siłę nową!
I tak się nam spełniło wieszcze słowo.


Ten wiek, co się przybliża już dla świata
W przedświtu mgle, w podwoje co kołata,
Ten wiek, co nas powiedzie w nowe mety,
On będzie zwan stuleciem praw kobiety!

A prawem tem: odważnie spojrzeć w życie,
Złud wzgardzić snem, do pracy wstać o świcie,
Na trudu dział dla braci wyjść i z braćmi
I mężnie trwać, choć słońce chmura zaćmi!


A prawem jest — do służby czuć się ziemi
I światła chrzest zatwierdzić czyny swemi;
A prawem to, by podjąć do połowy
Ciężar, co gnie kochane, drogie głowy!

Na takich praw, na praw człowieczych księgę
Złożył twój duch niewieścich serc przysięgę,
I poszedł w znój, niosący nam sztandary,
I wygrał bój i zdobył laur ofiary.


O, sława ci, coś męstwem naszem była
W te zmierzchu dni, gdy w nas marniała siła,
Do której lud, do której kraj ma prawa...
Hetmanko dusz niewieścich, tobie sława!

O, sława ci, co nie w rozkoszy puchy
Tuliłaś nas, lecz hartowałaś duchy!
A budząc nas, jak dziecię, co w dzień drzemie,
O bicie serc miljona — wzmogłaś ziemię!

Jeszcze nasz siew nie wydał swego żniwa,
Na kłosach jeszcze nam zasługi zbywa.
Więc tylko nieść możemy pól tych kwiecie
Najpierwszej dziś i Polce i kobiecie!

1898 r.


Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. »Wiersz Maryi Konopnickiej, wygłoszony przez p. Laurę Pytlińską 10 b. m. na uroczystości w Filharmonii« (Tydzień Podlaski z 15 czerwca 1907, Nr 19, str. 145).
  2. Zygmunt Krasiński: »Ty jesteś teraz jako lilia biała, a zaś staniesz się myślącą różą« (P. a.).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.