Moja wielkość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Francisco Sánchez de Castro
Tytuł Moja wielkość
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Julian Święcicki
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MOJA WIELKOŚĆ.
(Z FRANCISZKA SANCHEZ DE CASTRO.)

Zło i dobro — dwa krańcowe
Tajemnicy wielkiéj słowa!...
Darmo ludzka pragnie głowa
Zbadać wnętrze jéj sfinksowe...
Światów cudną wszechbudowę
Rdzeń odwiecznych praw przenika,
Lecz śród stworzeń jeden przecie
Człowiek wolny we wszechświecie;
Tylko ludzka pierś zamyka
Bohatera... i nędznika!...

∗                ∗

Gwiazdy.. burze.. ziemie.. wody...
I rośliny i zwierzęta...
Wszystko rolę swą pamięta
I odwiecznéj strzeże zgody!...

Nieustannie nocne chłody
Zastępuje pożar słońca,
Zawsze strumyk w rzekach ginie,
Rzeka — w morskich wód głębinie,
A ocean w takt bez końca
Fale nurtów swych roztrąca!!...

∗                ∗

Zawsze w lasach dźwięczy łzawo
Szczebiot srebrnéj ptasząt mowy:
Zawsze dziki koń stepowy
Płomienistą parska lawą.
W wiekuiste ładu prawo
Ogrom bytu okiełznany,
I strach myśli spocząć na tem,
Coby stało się z wszechświatem,
Gdyby wzniósłszy sił tarany
Pogruchotał swe kajdany!...

∗                ∗

W jakież świat by wpadł niebawem
Zamieszania straszne piekło;
W jakąż toń odmętą wściekłą
Człek by okiem patrzał krwawem.

Lecz gdy tak najwyższém prawem
Poniewierać, groza bierze;
Człowiek w rozum uzbrojony
Czy ma także bić pokłony
Martwéj sile?... w równéj mierze
Ślepo za nią iść jak zwierzę?!...

∗                ∗

Nie chcę własném gardzić mianem!..
Jeśli prawo świat przygniata,
Człowiek królem jest wszechświata
I postępków swoich panem,
W życiu zacném lub skalaném...
Bo czyż bierną człek istotą?!...
Jeśli tak — powiedzcie raczéj,
Że bez woli nic nie znaczy!..
Zła czy dobra — mniejsza oto
Niech swobody méj nie gniotą!..

∗                ∗

Jestem wolny — i nikt zgoła
Nie powściągnie moich skrzydeł!..
Pragnień moich.. snów... mamideł,
Zgnębić w duszy méj nie zdoła

Dłoń szatana czy anioła!...
Gdzież dla myśli kres... więzienie?...
Jaż mam skarlić się do zera,
Ja.. król z wolą bohatera?!...
Myśl nie zawsze w czyn zamienię,
Lecz chcieć... mogę nieskończenie!..

∗                ∗

Jeśli żywot mój, o Boże,
Jestto walka świateł z nocą;
To fatalność mnie przemocą
Tak jak dziecka wieść nie może!..
Mogę grzechów, sam, bezdroże,
Albo ścieżkę wybrać cnoty;
Mogę gwoli żądz odmianie
Iść ku niebu — czy w otchłanie!...
Tak!... w swobodzie ducha złotéj
Czuję wielkość swéj istoty!...

J. A. Swięcicki.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Francisco Sánchez de Castro i tłumacza: Julian Święcicki.