Meandry/359

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Felicyan Faleński
Tytuł Meandry
Podtytuł Strzępy myśli rozwianych
Data wydania 1904
Wydawnictwo Michał Arct
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
359.

Byłam posażna, snadź i gładka,
Bo wielbiciele się tłumnie
Roili, jak plewy w gumnie.
— Wybierz, jak chcesz — tak rzekła Matka —
Życie ci będzie iść jak z płatka —
Tylko... twój posag miej u mnie.

Wybrałam. Niebo mam za świadka:
Żem nie jest bardzo płocha,
I mąż mię niby kocha,
Lecz w domu własnym bywa zrzadka,
I wciąż wyrzeka: — że ta matka
Nie matka — lecz macocha.

Ażci raz wreszcie, strojąc fochy,
Gdzieś pomknął w świat, jak strzała.
A ja, osamotniała,
Nie utraciwszy ani trochy,
Mam byt swój u tej, co, z macochy,
Znów mi się matką stała.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.