Marzenie (Przerwa-Tetmajer)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj

Zdaje mi się, żem gdzieś dawno
Przed tysiącem wieków może,
Mieszkał w kraju jasnym, ciepłym,
Otoczonym w krąg przez morze.

Lekkim wiatrem wolno, sennie
Kołysane długie liście
Z drzew zwisały tam wysokich,
W słońcu mieniąc się srebrzyście.

Kędy spojrzeć, morze kwiatów
Nieprzejrzane, nieskończone,
Morze woni i kolorów,
W którąkolwiek spojrzeć stronę.

Tyle woni, że obłoki
Odurzone od niej płyną
Ponad ziemią wolno, sennie,
Jasnych, ciepłych sfer głębiną.

Tyle woni, że gdy fala
O brzeg bije dźwięczna, cicha,
To się cofa wolno, sennie,
Zda się, że woń w siebie wdycha.

Gdzieś daleko widać góry,
Błękitnieją w sinej dali
Swe zielono-złote stopy
W ciemno-modrej kąpiąc fali.

W szafirowem, lśniącem niebie
Słońce świeci się promiennie,
I po morzu ciemno-modrem
Blask rozlewa wolno, sennie.

Cicho w okrąg — — cichy spokój
Śle pogodny uśmiech ziemi,
Morzu, niebu... My oboje
W owej ciszy leżym niemi.

Najpiękniejszej z wszystkich kobiet
Do mej piersi tuląc łono,
Wolno, sennie płynę wzrokiem
W przestrzeń morza nieskończoną...


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Przerwa-Tetmajer.