Listy Annibala z Kapui/List 33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Annibale di Capua
Tytuł Listy Annibala z Kapui, arcy-biskupa neapolitańskiego, nuncyusza w Polsce, o bezkrólewiu po Stefanie Batorym i pierwszych latach panowania Zygmunta IIIgo, do wyjścia arcy-xięcia Maxymiliana z niewoli
Podtytuł z dodatkiem objaśnień historycznych, i kilku dokumentów, tyczących się tejże epoki dziejów polskich oraz z 10 podobiznami podpisów osób znakomitych
Data wydania 1852
Wydawnictwo Ig. Klukowskiego Xięgarza
Drukarz J. Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Aleksander Przezdziecki
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


33.

DO KARDYNAŁA MONTALTO

13 Czerwca 1588 r.

Nuncyusz oddaje Królowi i Królowéj Brewe Papieskie i przedstawia żądanie Papieskie o uwolnienie Arcy-Xięcia Maxymiliana. — Odpowiedają mu, że to od Senatorów i Stanów Królestwa zależy, oraz od warunków jakie dom Rakuski poda. — Król ma wyjechać z Krakowa za trzy tygodnie — mówiono o Lublinie i o Lwowie, ale do Warszawy pojedzie jako w środku Królestwa położonéj. — Okropny wypadek w Kościele N. Panny na Piaskach; zabójstwo i profanacya ciała i krwi Pańskiéj.



Kiedym już miał wyprawić tego Kuryera z listem moim z 8 b. m., odebrałem dwa listy W. M. z 7 Maja, z Brewami J. Św. dla N. Króla, dla N. Królowéj, dla Monsyniora Arcy-Biskupa Gnieźnieńskiego, i dla P. Kanclerza; dla tego zdało mi się zatrzymać go, abym mógł zdać sprawę W. M. z wykonania Jego rozkazów. Natychmiast dałem wiedzieć N. Królowi, iż mam Brewe Ojca Św. dla J. Kr. Mości i naznaczono mi audyencyą na wczoraj rano, 12 b. m. życząc aby to było z assystencyą Senatorów, ponieważ było to pierwsze Brewe J. Ś. do niego. Tak więc oddając je J. Kr. Mości w przytomności Senatorów, przemówiłem stosownie do treści samego Brewe, które Król J. M. bardzo rad przyjął i z wielkiem uszanowaniem. Monsynior Podkanclerzy odpowiedział z rozkazu J. Kr. Mości, że N. Król miał obowiązki wiecznéj wdzięczności za ojcowską dobroć, którą Ojciec Św. okazywał dla niego; za co składał nieskończone dzięki J. Św. zapewniając, iż będzie miał na uwadze rady, które mu Ojciec Św. udzielić raczył, i że zawsze będzie pełnym uległości dla Stolicy Apostolskiéj. Co do uwolnienia N. Maxymiliana, powiedział, że J. Kr. Mość najmiléj przyjmuje wstawienie się Ojca Świętego z uszanowaniem winném powadze J. Św.; i że Król Jegomość sam chciałby N. Maxymilianowi wolność przywrócić; ale że potrzeba na to naradzić się z Senatorami, i zapytać o zdanie przedniejszych z nieobecnych; a także żeby N. dom Austryacki podał warunki odpowiadające godności swojéj, a korzystne dla całości i bytu tego Królestwa. Skoro będzie miał o tém zdanie Senatorów, nie omieszka dać pewniejszą wiadomość Ojcu Św. Tegoż samego poranku zaniosłem także Brewe N. Królowéj, która przyjęła je ze zwykłem uszanowaniem, okazując najżywszą wdzięczność za łaskę jaką Jéj Ojciec Św. wyświadczał. Co do interessu N. Maxymiliana, powiedziała, że ten od Senatu i od Stanów Królestwa zależy, ale co do niéj zawsze wstawiać się będzie do J. Król. Mości za N. Maxymilianem. Brewe do Arcy-Biskupa Gnieźnieńskiego i do P. Kanclerza spiesznie dziś wyprawiam, dodając do nich moje listy, wedle rozkazu W. M. — N. Król postanowił za trzy tygodnie z Krakowa wyjechać; a lubo była mowa o Lublinie i o Lwowie, skończyło się na tém, że do Warszawy pojedzie, jako do miasta niemal pośrodku Królestwa położonego. Zdarzył się tu dziś rano okropny wypadek w Kościele N. Panny na Piaskach na Przedmieściu, gdzie są Ojcowie Karmelici[1]. Gdy jeden z nich mszą odprawiał w jednéj z kaplic tego Kościoła, wszedł Polak, prosty szlachcic, i podczas czytania Ewangelii położył się krzyżem na ziemi przed ołtarzem[2]. Podniósł się potem, i położył sobie na głowie książkę de arte magica (o czarodziejstwie). Tymczasem Kapłan przystąpił do podniesienia Przenajświętszego Sakramentu, a ten zaczął krzyczeć po hebrajsku po turecku i po węgiersku, a po Podniesieniu, dobywszy pałasza, zrobił zamach na celebranta, ale gdy powstrzymał go inny kapłan tegoż zakonu słuchający mszy świętéj, ciężko ranił tego, i pobiegł do ołtarza, od którego uciekł był celebrant; rozciął szablą Przenajświętszy Sakrament, i rzucił go na ziemię, rozbił kielich i rozlał krew Pańską na ołtarz i na podłogę Kaplicy, a znalazłszy chłopca trzynastoletniego, który do mszy służył, zadał mu wiele ran, z których ten we dwie godziny umarł, wyspowiadawszy się pierwéj i przyjąwszy kommunią. Zbrodniarz zaś, gdy uciekał z Kościoła, schwytany został i zaprowadzony do więzienia. Mówi, że jest Katolikiem; (za takiego też dotychczas był miany), i że zbrodnią tę popełnił w szale co go w téj chwili napadł. Ale Monsynior Biskup Krakowski i ja, usilnie prosiliśmy króla J. M., aby starano się koniecznie dojść prawdy, czyli on nie był namówiony przez jakiego heretyka, do tak niezmiernej zbrodni, oraz aby na nim przykład zrobiono, aby nikt więcéj nie śmiał pomyśleć o podobnéj złości. Co też Król J. M. obiecał okazując prawdziwie największe oburzenie. Proszę Pana Boga, aby zachował W. M. przy ciągłéj pomyślności, na czém kończąc z najpokorniejszém uszanowaniem ręce Jego całuję.

Z Krakowa 13 Czerwca 1588 r.


Przypisy

  1. Kościół ten zgorzał w części podczas bitwy Maxymiliana z Zamoyskim pod Krakowem.
  2. Nazywał się Zakrzewski. Wypadek ten opisuje Kronika X. Krzysztofa Zelnera, przy Grobach Królów Polskich, Ambrożego Grabowskiego str. 11 a także Bielski (Dalszy ciąg str. 93).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie tłumacza: Aleksander Przezdziecki.