Leda (Tetmajer)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Czy znacie Ledę Michała Anioła
W skrzydłach łabędzia z rozkoszy mdlejącą,
Nagą, z dyademem u boskiego czoła?

Świat cały piersią oddycha gorącą,
Cicho — — i tylko dalekiego morza
Słychać gdzieś falę o falę dzwoniącą.

Kaskady blasku rzuca słońca zorza,
Jak opar z wody, woń wznosi się z kwiatów
I mgłą rozwiewną płynie na przestworza.

A lśniąc od słońca płomiennych szkarłatów,
W przecudne linie gnie się nagie ciało,
Na ziemi leżąc pełnej aromatów.

I co się komu kiedy marzyć śmiało
W snach najgorętszych o kobiecem pięknie:
Tu ma wcielone ręką mistrza śmiałą.

A każdy członek, zda się, w oczach mięknie
Od palącego rozkoszy nadmiaru
I w cichym ruchu rzeźbi się przepięknie.

Nagości owej promiennego czaru
W żadnem się słowie wypowiedzieć nieda;
Myśli się mroczą od zmysłów pożaru

I od rozkoszy, jaką czuje Leda.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Przerwa-Tetmajer.