Książka z obrazkami bez obrazków/Trzydziesty pierwszy wieczór

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Hans Christian Andersen
Tytuł Książka z obrazkami bez obrazków
Data wydania 1932
Wydawnictwo Księgarnia Wilhelma Zukerkandla
Miejsce wyd. Lwów — Złoczów
Tłumacz Jadwiga Przybyszewska
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Trzydziesty pierwszy wieczór.

„Było to w małem miasteczku,“ mówił księżyc, „widziałem to przeszłego roku, ale to nic nie szkodzi, bo widziałem to bardzo dokładnie, a dzisiaj czytałem o tem w gazetach, i przekonałem się, że nie zbyt wiernie opisane. Na dole w izbie gościnnej siedział wędrowny niedźwiedziarz i spożywał swoją wieczerzę, miś stał na podwórzu przywiązany do drzewa, biedny miś, który nikomu nic złego nie wyrządził, chociaż tak srogo wygląda. Na górze, na poddaszu w moich jasnych promieniach bawiło się trzech chłopaków; najstarszy miał może sześć lat, najmłodszy nie więcej, jak dwa lata. „Czałap, czałap!“ idzie ktoś po schodach; ktoby to mógł być? Drzwi roztwierają się — to miś, wielki, kudłaty niedźwiedź. Tak mu było nudno stać tam na dole, więc znalazł sobie drogę na górę, wszystko to widziałem,“ mówił księżyc. „Dzieci przelękły się porządnie wielkiego, kudłatego zwierza i pokryły się każde do jakiegoś kąta, ale on znalazł je wszystkie troje, obwąchał, nie robiąc im nic złego. „To pewnie wielki pies,“ myślały dzieci i poczęły go głaskać; on położył się na podłodze, najmłodszy chłopak wtoczył się na niego i bawiąc się, chował swoją blond główkę w jego gęste, czarne kudły. Teraz najstarszy chłopiec wziął bęben, uderzył pałeczką, aż zagrzmiało, a niedźwiedź zerwał się, stanął na tylne łapy i zaczął tańczyć; to było ślicznie! Każden chłopak wziął swoją strzelbę, niedźwiedź też dostał jedną i trzymał ją mocno; doskonałego dostali towarzysza, i maszerowali: raz, dwa, raz, dwa! — Wtem chwycił ktoś za klamkę, drzwi się otworzyły, weszła matka chłopaków. Trzeba ci było widzieć jej niemą zgrozę, jak kreda bladą twarz, nawpół otwarte usta, osłupiałe oczy! Ale najmniejszy chłopak główką kiwnął ku niej radośnie i zawołał głośno swoją mową: „My tylko bawimy się w żołnierzy!“ Na to nadszedł właściciel niedźwiedzia!“



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Hans Christian Andersen i tłumacza: Jadwiga Przybyszewska.