Książka z obrazkami bez obrazków/Dwudziesty piąty wieczór

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Hans Christian Andersen
Tytuł Książka z obrazkami bez obrazków
Data wydania 1932
Wydawnictwo Księgarnia Wilhelma Zukerkandla
Miejsce wyd. Lwów — Złoczów
Tłumacz Jadwiga Przybyszewska
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Dwudziesty piąty wieczór.

„Chcę ci dać obraz Frankfurtu,“ mówił księżyc. „Zwróciłem tam przedewszystkiem uwagę na jeden budynek; nie był to dom, w którym się Goethe urodził, ani stary ratusz, z którego okratowanych okien jeszcze dzisiaj wystają czaszki wołów, pieczonych na koronacyę cesarza, a potem rozdanych między lud. Był to mieszczański, zwykły dom, szaro pomalowany i niepokaźny, na rogu wnijścia do wązkiej żydowskiej uliczki, był to dom Rothschilda. Spojrzałem przez rozwarte drzwi, schody, były jasno oświetlone; stała tam służba z płonącemi świecami w ciężkich, srebrnych lichtarzach i pochylała głęboko głowy przed starą kobietą, którą w lektyce znoszono ze schodów. Właściciel domu stał z odkrytą głową i złożył pełen czci pocałunek na ręce starej damy. Była to jego matka; skinęła uprzejmie głową jemu i służbie i poniesiono ją w ciasną, ciemną uliczkę, do małego domku. Tam mieszkała, tam porodziła dzieci, stamtąd wykwitło ich szczęście. „Gdyby opuściła teraz ten pogardzony zaułek i ten mały domek, to być może, że i od nich odwróciłoby się szczęście,“ taki był jej przesąd. Księżyc nie opowiadał już dalej; zanadto krótkie były tego wieczoru jego odwiedziny, ale ja myślałem dużo o starej kobiecie z wązkiej, pogardzonej uliczki; tylko jedno słowo z jej ust, a najwspanialszy pałac miałaby na brzegach Tamizy; tylko jedno jej słowo, a urocza willa stanęłaby dla niej nad zatoką Neapolu. „Gdybym opuściła mały domek, gdzie szczęście mych dzieci wzięło swój początek, być może, że i od nich odwróciłoby się szczęście!“ Jest to przesąd, ale gdy się zna całą opowieść i gdy się ten obraz widzi, — by go zrozumieć, starczy podpisać go tylko jednym wyrazem: Matka.“



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Hans Christian Andersen i tłumacza: Jadwiga Przybyszewska.