Król Henryk IV. Część I (Shakespeare, tłum. Ulrich, 1895)/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Król Henryk IV. Część I
Podtytuł Przedmowa
Pochodzenie Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare (Szekspira) w dwunastu tomach. Tom I
Data wydania 1895
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


KRÓL HENRYK IV.
CZĘŚĆ I.

D

Dramat-historya Henryka IV jest dalszym ciągiem Ryszarda II. Całkowita myśl poety, który w ciągu dziejów widzi nieuchronne czynów skutki, rozwijające się prawem konieczności z zasianego w nich ziarna, wyjaśnia się dopiero, gdy pełną tę trilogię Ryszarda II, Henryka IV, Henryka V, a nawet tę trilogię z Henrykiem VI, mamy przed oczyma; wszystko płynie z jednego źródła; co było orężem przeciwko jednemu z królów upadłych, obraca się mściwie na jego następcę. Ambicya rodzi ambicyę, nieład powstaje z nieładu, jeden bunt jest ojcem drugiego.

Poeta wiążąc z sobą ściśle te dramata, tak jak je znalazł narysowane przez poprzedników swoich, w wyrobieniu ich, mniej lub więcej starannem, w nadaniu im formy, nie wszędzie idzie równym krokiem.
Ryszard II jest pełną powagi kartą dziejową, z końca na koniec jednolitą: w obrazie tym Szekspir wyrzekł się nawet całkiem żywiołu komicznego, aby nie wprowadzać żadnej nuty dysharmonijnej do tego majestatycznego prologu historyi Lancastrów domu.
Wcale inaczej przedstawia się nam król Henryk IV, pisany, jak się zdaje, wkrótce po Ryszardzie II, ale pojęty daleko swobodniej i ożywiony, a przeplatany scenami komicznemi, w których z innej strony duch czasu się odbija, jakby echem przedrzeźniającem.
Autor i tu czerpał z kroniki Holinsheda głównie, ale za nim nie szedł niewolniczo jak w Ryszardzie II, uzupełniał go intuicyą; charaktery, zaledwo słabo oznaczone w kronice, wypełnił, odgadł, ubarwił. Prawdopodobnie służyły mu do pojęcia ich tradycye narodowe i wspomnienia, które się w powieściach i pieśniach ludowych zachowały. Pierwsza ta część Henryka IV powstała, jakeśmy powiedzieli, wkrótce po Ryszardzie II, drukowanym w roku 1597. W początku roku 1598 wniesiono w rejestra księgarskie część pierwszą Henryka IV, która się ukazała już pod tytułem: „Historya o Henryku IV, z opisem bitwy pod Shrewsbury, między królem a lordem Henrykiem Percy, przezwanym Henrykiem Hotspur of North. Z dowcipnemi konceptami sir Johna Falstaffe“[1]
W roku 1599 wyszło drugie wydanie z dopisem: „Nowo poprawne przez Willama Szekspira“. Pomimo tego dodatku drugie wydanie daleko jest błędniejsze od pierwszego. Za życia poety ukazały się jeszcze trzy inne wydania.
Wypadki, służące za treść króla Henryka IV części pierwszej, należą do trzeciego i czwartego roku jego panowania. Taż sama buta i namiętności ogółu, dopominającego się praw i swobód, niezadowolonego z władzy panującego, która obaliła Ryszarda II, powstaje do walki z jego następcą, jak skoro odzierżoną władzę chce silniejszą utrzymać dłonią. Szlachta, pragnąca się dobić większych przywilejów kosztem władzy królewskiej, podnosi się przeciwko Henrykowi.
Na czele jej staje rodzina Percy, którą przedstawia głównie Henryk Hotspur, bohater wielu pieśni ludowych, zwycięzca Szkotów pod wodzą Douglasa, których na głowę pobił pod Nesbit. Król zażądał od niego wydania mu znaczniejszych jeńców; rodzina Percych oburzyła się przeciwko temu. Nawzajem zaczęli się domagać od króla uwolnienia trzymanego w więzieniu Edmunda Mortimera, hrabiego March, jakby mu chcieli przez to zagrozić, że go za pretendenta do tronu postawią. Król łatwo odgadując znaczenie tych wymagań, odmówił uwolnienia Mortimera. Percy usunęli się, nie tając już, iż go za prawego dziedzica tronu poczytują.
Mortimer ten był synem Rogera, hrabiego March, syna lady Filipiny, córki Lionela, księcia Clarence, trzeciego syna króla Edwarda III. Edmunda Mortimera, gdy Ryszard II do Irlandyi pociągnął na uśmierzenie buntu, obwołano dziedzicem korony. Ciotkę Mortimera Eleonorę Henryk Percy miał za żonę. Tak pisze Holinshed.
O Owenie Glendowerze jest w nim także ciekawa wiadomość, która Szekspirowi za skazówkę do nakreślenia charakteru jego posłużyła. Glendower był niemajętnym szlachcicem, synem Griffitha Vichan, z północnej Walii, z hrabstwa Merioneth. Owen rozpoczął zawód, kształcąc się na prawnika, uczył się zrazu u adwokata i pełnił jakąś służbę na dworze Ryszarda i Henryka. Później w zajściu o granicę z sąsiadem, powołany do walki z możniejszymi posiadaczami ziemi, wystąpił w obronie celtyckich swych współziomków i w sporze z magnatami umiał sobie wyrobić sławę taką, że go aż za czarnoksiężnika miano. Chodziły o nim wieści, że umiał zaklęciami burze, słoty i grady sprowadzać. Owen ten ze swymi rabusiami plądrując po Herefordskiem hrabstwie, gdy Mortimer wystąpił przeciwko niemu, pobił go i ujął w niewolę; awanturnik ten jednak wkrótce się ze swym więźniem pojednał i spokrewnił z nim, dając mu córkę za żonę. Oba oni i Percy związali się razem przeciwko Henrykowi w zamiarze zdobycia i podzielenia Anglii między siebie. Układ nawet o ten podział został spisany między nimi i pieczęciami obwarowany. Sprzysiężeni ufali jakiejś przepowiedni, która im wróżyła nad Henrykiem zwycięstwo.
Wszyscy trzej ogłosili potem odezwę do ludu, zarzucając królowi to, co w sztuce Szekspir kładzie w usta Worcester‘a. Wystąpiono z obu stron do boju. Król lepiej i wcześniej przygotowanym był do walki, i nim się powstańcy zebrać i obwołać czas mieli, napadł na nich niespodzianie pod Shrewsbury. Tu próbowano jeszcze, ażaliby się układem skończyć nie mogło; ale próby spełzły na niczem i wojska rzuciły się na siebie. W tejto walce, według poety, młody syn króla Henryka, który dotąd więcej rozpustował i dokazywał z wesołymi towarzyszami, niż rycerskiem dziełem się bawił, wystąpił z wielkiem męstwem, potykał się dzielnie i dzielną ręką zabił Hotspura. O tem jednak Holinshed nic nie wspomina, a z historyi wiadomo, iż był zaledwie szesnastoletnim. Kronikarz powiada tylko, że się mężnie sprawiał, w twarz był raniony, i nie zważając na to, z placu nie chciał ustąpić.
Bitwa trwała całe trzy godziny z różnem szczęściem ze stron obu, aż król, na czele swoich hufców, przełamał nieprzyjaciela. Sam ręką swoją miał położyć trupem trzydziestu kilku rycerzy. Spiskowi pierzchnęli. Douglas w ucieczce pochwycony, okazanemu męstwu winien był, że go udarowano życiem. Tyle jest w kronikarzu o tych wypadkach. Wszystko, co się na tem tle rozwija, dopełnione i stworzone przez poetę, z pomocą podań zapewne. Charaktery wszystkie występują nacechowane wyraziście, dobitnie, silnymi rysy, które je odróżniają od siebie. Dramat szczególnie zajmuje tym szeregiem postaci, z taką siłą oznaczonych, stających z obu stron do walki. Każdy przynosi z sobą indywidualną fizyognomię. Wszyscy ci buntownicy: Worcester, nie cofający się przed żadnym środkiem, który go może prowadzić do celu, przebiegły Northumberland, czarnoksiężnik Glendower, wierzący w swą nieczystą siłę, dziki Douglas, rozpasany w swem zuchwałem męstwie i nienasycony nigdy walką Hotspur, składają ten obóz i radę spiskowych. Wszyscy mają tego awanturniczego ducha, który się gotów ważyć na najtrudniejsze przedsięwzięcia, ale się własną gwałtownością zaślepia.
Z drugiej strony stoi ten, którego dzielność poznaliśmy w Ryszardzie, król, mąż czynu i rozwagi, nie trwożący się groźbą i umiejący z chwili przyjaznej korzystać. Obok niego wielce oryginalna, ale wielce prawdziwa, pełna życia postać młodego syna królewskiego, księcia Henryka, w którym to życie kipi i za brzegi się wylewa. Jest to młodzian hulaka, rozpasany na wszystko, dowcipny, wesół, nie przebierający w zabawach, otaczający się najnikczemniejszą hałastrą, z której drwić może bezkarnie, i wśród niej puszcza wodze nieokiełznanym namiętnościom.
Charakter to rycerski i szlachetny w sobie, ale zarazem nie cierpiący więzów, jakie wkłada etykieta, dwór, obowiązki stanu, nie umiejący się zmusić do kłamstwa i fałszu. Prawdziwy to charakter młodego Anglika, co jeszcze nie miał czasu wyszumieć, młode piwo, jak u nas mówiono. Takim go Szekspir znalazł w podaniach angielskich, a współczesny kronikarz Elwsham świadczy, że po najburzliwszej młodości, książe dopiero u łoża umierającego ojca stał się nowym człowiekiem.
Poeta, nie czekając tej chwili, poprawę rozpoczyna od bitwy, a charakter zwycięzcy z pod Azincourt rozwija później z nadzwyczajnym artyzmem, stopniowo, zostawując mu do końca, nawet gdy spoważniał dostojnością królewską, coś z pierwotnej tej bujności, swobody i wesołości młodzieńczej.
Tradycye o pierwszych wybrykach młodego księcia Henryka wspominały o jakimś wypadku napaści na gościńcu na poborców królewskich, o pochwyceniu jednego z towarzyszów na uczynku i wzięciu do więzienia. O tego gdy się u sędziego Gascoyne dopominał książe, aby go koniecznie wypuszczono, a sędzia odmówił, zniecierpliwiony młodzieniec miał mu wyciąć policzek, za co go nieustraszony sędzia uwięzić rozkazał. Historyę tę bardzo zręcznie umiał Szekspir zużytkować.
Charakter taki następcy tronu, walecznego i rozpasanego, zbytek sił i energii wylewającego na hulanki dzikie, wymagał koniecznie wizerunku odpowiadających mu towarzyszów rozpusty.
Dało to zręczność poecie do skupienia przy nim najkomiczniejszych charakterów, wziętych z tych warstw społeczeństwa, które między ludem a szlachtą środkują i tykają się z obiema.
Kontrast powagi otaczającej dwór i wypadków wielkiego znaczenia z tą karczemną hulanką, języka dostojników z językiem z ust ludu wziętym, nadawał dramatowi mieniącą się, dwoistą fizyonomię, w której jedna barwa uwydatniała drugą. Z jednej strony co najświetniejszego i co najpotężniejszego, z drugiej życie powszednie, ze wszystkimi swymi typami powykrzywianymi opojów, trutniów i ciurów obozowych. Cały ten świat, na którego tle pstrem występuje z młodzieńczą fantazyą syn królewski, z niezmierną potęgą i siłą komiczną stworzony jest przez Szekspira. Najgłówniejszym typem w nim jest sir John Falstaff. W swoim rodzaju postać to niezrównanie narysowana, w poczwarności swej idealna, w karykaturalności prawdziwa. Pijak, tchórz, rozpustnik, wydrwigrosz, łajdaczyna, zadłużony po uszy, myślący tylko skąd co wydrzeć, aby przehulać, byłby najnikczemniejszą postacią, gdyby nie ów dowcip cyniczny i lekceważenie zarówno świata jak siebie, które go czyni oryginalnym i komicznym. Wszyscy jego towarzysze równie są plastycznie wyrzeźbieni: Pistol, Paź, Bardolf, każdy ma swą fizyognomię, a gosposia jest żywcem pochwyconą z natury. Po Falstaffie jednak pierwsze miejsce należy Pistolowi, pokrewnemu z nim z wielu względów, a przecie odmiennej wcale fizyognomii ciurowi.
Gdy Szekspir tworzył tę pierwszą część Henryka IV, na scenie angielskiej oddawna grywaną była licha sztuka pod tytułem: „The famous Victories of Henry the Fifth“, która pomimo swej nędzoty od 1585 roku ciągle nie schodziła ze sceny. W ramocie tej autor wystawił szajkę hultajów nieco podobną do tej, która w Henryku IV otacza Falstaffa, a na czele jej postawił niewinną ofiarę, niejakiego John’a Oldcastle.
Historya tego nieszczęśliwego człowieka jest dosyć ciekawą. Szlacheckiego pochodzenia, rycerskiego charakteru, wsławiony w wojnach z Francyą za Henryka IV, przyjaciel księcia Henryka, ten baron John Oldcastle, którym się on opiekował, popadł był w religijne reformatorstwo, owego Wiclefa, poprzednika Lutra, o którym i u nas w Polsce chodziły piosenki. Oldcastle chwycił się namiętnie tych nowostek i począł usilnie krzewić kacerstwo; ale wkrótce został odkryty, oskarżony o herezyę, stawiony przed Synodem biskupim i skazany obyczajem ówczesnym na karę kacerzy, to jest na stos. Działo się to w roku 1415. Książe Walii nie mógł go obronić, ale ułatwiono mu ucieczkę z Tower, gdzie siedział zamknięty. Oldcastle lat parę kryjąc się, tułał po kraju, aż w roku 1417 w styczniu pochwycony w Walii, sądzony powtórnie, został na stosie publicznie spalony w Londynie. Tego to męczennika przekonań chcąc oczernić, wystawiono jako łotra i tchórza w sztuce „The Famous Victories“. Szekspir, jak zwykle, posługując się starymi dramatami i podaniami, pierwotnie dał go na pośmiewisko w pierwszej części Henryka IV. Jednakże rozpatrzywszy się później, kim był Oldcastle w istocie, zmienił to nazwisko na Falstaffa. Cały dwór Oldcastla mniemanego pozostał zresztą jak był pierwotnie. Szekspir chciał widocznie uniknąć tego, aby Falstaffa za Oldcastla nie brano, gdyż w epilogu drugiej części Henryka IV powiada: „Umrze Falstaff na potnicę, jeśli go jeszcze surowe wasze uprzedzenie nie zabiło; bo Oldcastle umarł męczennikiem, a to nie jest tego rodzaju człowiek“.[2]
Że stara owa sztuka „The famous Victories“, służyła poecie za skazówkę do stworzenia tej szajki Falstaffa, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Taż sama tu gospoda Eastcheap, ten sam Edzio i pełno zarysów nieforemnych scen, które Szekspir umiał genialnie przerobić i ożywić siłą komiczną. Zaprawdę, cały dramat ten osobliwym jest co do budowy; daje on pojęcie, co najwięcej bawiło widzów ówczesnych, czego wymagała publika. Patryotyzm i wzniosłe patetyczne sceny mieniają się ciągle z najprozaiczniejszą rzeczywistością karczemną; najpiękniejszy język poetyczny ociera się o energiczny, cyniczny, z całą swobodą tego wieku zowiący wszystko po imieniu, bez ogródki i upiększania. Z jednej strony koturn historyczny, z drugiej obok zabłocona stopa naga, kroczą na równi; tu królowie, senatorowie, parlament, tam Falstaff, łotrzyki obozowe, złodziejska szajka i czopowe sprawy. Jedno przedrzeźnia drugie; lecz nawzajem podnoszą się te dwie barwy tak różne. Kluczem do pojęcia tej budowy oryginalnej, która nie wymagała żadnej zawikłanej intrygi, żadnego kunsztownie osnutego planu, żadnej niemal ciągłej akcyi dramatycznej, tak jak my ją dziś pojmujemy, jest naprzód nadzwyczajna piękność jej szaty, języka, myśli złocistych, oblekających proste sceny urokiem wielkim, potem tysiączne aluzye i przygrywki do czasów, dla których sztuka była pisaną. Mnóstwo tych miejsc, które za czasów królowej Elżbiety znajdowały żywe zastosowanie, w których się poznawali ludzie, przy których deklamacyi patrzali sobie w oczy dworacy, dla nas straciły swe znaczenie. Nieśmiertelna prawda tylko, którą czuł poeta, została tak świeżą, jak była za jego czasów.
Że teatr Szekspirowski miał dążność moralizującą, patryotyczną, szlachetną, tego dowodzić nie potrzebujemy; wszystko tu zmierza do tego celu, czuć ją w każdem słowie. Poeta uczy, ostrzega, wskazuje przykłady, okrywa śmiesznością łotrowstwo, rozpustę, lekkomyślność, i zohydza je w oczach słuchaczów.
Sceny komiczne najżywiej może w tej części pierwszej są skreślone.


Ozdobnik-2kropki4trójkąty.png



Przypisy

  1. »The History of Henry the Fourth. With the Battell of Shrewsburie, betweene the King and Lord Henry Percy, surnamed Henry Hotspur of North. With the humourous conceits of Sir John Falstaffe. At London, printed by P. S. for Andrew Wise, dwelling in Paulus Churchyard at the Angel«.
  2. »Falstaff shall die of a sweat, unless already he be killed with yours hard opinions; for Oldcastle died a martyr, and this is not the man«.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.