Kościeliska (Goszczyński)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

KOŚCIELISKA.

Rozkoszna, jedyna
Pochmurna dolina,
Dla całych Tatrów ponęta;
Lecz lasy i skały
Wkrąg ją opasały,
I bramą z głazów zamknięta.


Rozkoszna, jedyna
Pochmurna dolina,
Od całych Tatrów kochana:
Lecz na niej mgły gęste
I deszcze w niej częste,
Dolina często spłakana.

Bo w skalnej siedzibie
W Dunajcu kolebie
Panuje straszny duch-potwór.
Zgrzybiały zazdrośnik
Dunajca miłośnik
Wciąż patrzy za nim przez otwór.

Poczwara złośliwa
Szaleje do dziwa,
Jak tylko weźmiesz mu wody.
Za kroplę stąd biedną
Piekielne bezedno
Potopem wre niepogody.

Siedziba szatana,
Skarbami zapchana;
W niej srebro, złoto, jak śmiecie.
Nie złota duch patrzy
Od złota skarb rzadszy
Tam leży: wieczne tam życie.

Kto dosyć wytrwały
Aż w głębie pójść skały
I na strach mocną ma głowę,
Ten za swoją dzielność
Ma tam nieśmiertelność
I bierze skarbów połowę.


Lecz ducha złość wściekła
Zatrzęsie dnem piekła,
Jak tylko drzesz się pod skałę;
Opada ulewa,
Wiatr lasy wyrywa,
Głaz pęka, Tatry drżą całe.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Seweryn Goszczyński.