Kilka słów o baranach historycznych i dzisiejszych

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Michał Bałucki
Tytuł Kilka słów o baranach historycznych i dzisiejszych
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Data wydania 1893
Wydawnictwo G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: Pobierz Cała część II jako ePub Pobierz Cała część II jako PDF Pobierz Cała część II jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
KILKA SŁÓW
O BARANACH HISTORYCZNYCH I DZISIEJSZYCH.

Michał Bałucki.jpg


Kiedy mi, małemu dziecku, opowiadano o królu Kraku, że miasto nasze uwolnił od strasznego smoka, pożerającego setki ówczesnych baranów, czułem się zobowiązanym do wielkiej wdzięczności dla tego pana głównie ze względu na baranów, do których już od wczesnego wieku miałem wielką sympatją i życzliwość.
Później jednak przekonałem się, że nie miałem znowu tak wielkiego powodu być wdzięcznym IMci Panu Krakowi, bo jakkolwiek dzięki jemu smok już nie pożerał moich ulubionych baranów, ale je za to pożerały inne smoki mieszkające w mieście, ubrane w surduty, kapelusze i, o zgrozo, w jedwabne suknie i mantyle.
Dla nich to setki baranów padały w szlachtuzie pod rzeźnickim nożem. Różnica była tylko ta, że gdy dawniejszy smok miał siedem czy dziewięć głów (bo tego jeszcze nowsze badania historyczne nie skonstatowały dokładnie), to dzisiejszy smok ma tysiące głów, a co gorsza tysiące żołądków, w których, jak w grobowcach, spoczywają ciała poćwiertowane moich ulubionych niewiniątek.
Gdym podrósł trochę i dojrzał na umyśle, dowiedziałem się ze zgorszeniem, że oprócz owych czworonożnych ulubieńców moich, istnieją także barany dwunożne, stworzone na obraz i podobieństwo boskie, a które także mają swoich amatorów, co je strzygą i zarzynają dla własnej korzyści.
I dla tych baranów uczułem w sercu wielką litość, jak wogóle mam ją do wszystkich istot słabszych, uciemiężonych i wyzyskiwanych. A czyż jest stworzenie bardziej wyzyskiwane od barana? Począwszy od owego biblijnego barana, pradziadka wszystkich późniejszych baranów, którego anioł przedstawił Abrahamowi do zarznięcia w miejsce jego syna, Izaaka. Bardzo to ładnie było ze strony anioła, że nie pozwolił dla jakiegoś widzimisię zabijać, tak mir nichts dir nichts Izaaka, skoro ten był całkiem niewinny. Ale, pytam się, co zawinił ten poczciwy baran, że go na śmierć skazano.
Od tego czasu tak weszło w modę poświęcanie baranów za inne stworzenia, że nawet taki świątobliwy patryarcha jeden, drugi, jak przeskrobał co Panu Bogu, to dla przebłagania Go, zamiast siebie ukarać: uciąć sobie kawał nosa, ucha albo bodaj końca palca, lub zrobić coś podobnego, — brał sobie barana i dawaj, rznąć go Panu na ofiarę za swoje winy.
Za przykładem patryarchów panowie królowie Judy i Izraela, także, jak się posprzeczali ze sobą, zamiast się wyzwać na rękę, ubierali w szyszaki i pancerze trzody dwunożnych baranów swoich i pędzili je na siebie, żeby się wzajem zarzynali.
No a u nas? Iluż to baranów na sejmikach i elekcjach na skinienie tego lub owego smoka, brało się do szabel i kaleczyło sobie baranie głowy. I teraz gdzie spojrzeć, czy na polityczne stronnictwa, czy na literackie obozy, artystyczne upodobania, wszędzie spotykamy trzody baranów, które pędzą na oślep za swojemi przewódcami i gotowe się rzucić naprzód i tratować, bo taka już natura barana, że tchórz w pojedynkę, w kompanji gotów pędzić nawet w ogień. Widziałem raz takie stado baranów pędzące w płomienie. Chwyciłem najbliższego za kudły i przytrzymałem, aby choć jego jednego ocalić. Ale kopnął mnie w piersi kopytami tak mocno, że się przekopystrzyłem na ziemię, a mój baran, jak się nie wyrwie, jak nie poleci — prosto w ogień. — Od tego czasu, miły Boże, iluż-to dwunożnych baranów kopało mnie, gdy im chciałem zrobić dobrze! To mnie jednak nie wyleczyło ze słabości do tych poczciwych stworzeń i dziś jeszcze, gdzie mogę, chwytam je za kudły, za ogon, gdzie się da, i odciągam od ognia i smoków.
A że w pismach Twoich, zacna Pani, wyczytałem także dużo współczucia dla biednych baranów i chęci ratowania ich, więc pozwól, że w dwudziestopiątą rocznicę Twojej zacnej i skutecznej działalności przeciw różnym smokom społecznym, ośmielę się poświęcić Tobie tych kilka słów o moich baranach.

Kraków.Michał Bałucki.



Upominek - ozdobnik str. 61.png



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Michał Bałucki.